wtorek, 11 grudnia 2012

Ziołowa herbatka wzmacniająca na GRYPĘ




Najlepiej sporządzić gotową mieszankę w puszcze lub torebeczce, z której będziemy czerpać po kilka łyżeczek  3-4 razy dziennie podczas infekcji lub 2 razy dziennie profilaktycznie.





Mieszanka odpowiednia dla dzieci po 3 roku życia.

Składniki:

ziele:
bluszczyka
macierzanki
nagietka
lipy
szałwi
rumianku
bzu czarnego
tymianku
majeranku
oregano

owoc:
maliny
dzikiej róży
bzu czarnego

korzeń:
imbiru
lukrecji

kora:
cynamonu
dębu
lapacho


Herbatka dla dzieci powyżej 9 miesiąca:

ziele:
macierzanki
nagietka
lipy
rumianku
bzu czarnego
tymianku
oregano
majeranku

owoc:
maliny
dzikiej róży
bzu czarnego
papryki czerwonej ostrej (pół łyżeczki)

korzeń:
imbiru
lukrecji
kurkumy

kora:
cynamonu

goździki



Herbatka dla dzieci powyżej 6 miesiąca:

ziele:
nagietka
lipy
macierzanki
rumianku
majeranku
tymianku

owoc:
maliny
dzikiej róży

korzeń:
lukrecji

kora:
cynamonu


Herbatka dla dzieci powyżej 4 miesiąca:

ziele:
rumianku
nagietka
lipy
macierzanki
majeranku

owoc:
maliny
dzikiej róży
 





Takie herbatki możemy osłodzić dla starszych ksylitolem lub pierzgą, stewią i dzieciom melasą, miodem, sokami bez cukru.

Możemy również zalać takim naparem nasz syrop cebulowy lub czosnkowy w celu rozrzedzenia i wzmocnienia działania.



Syrop z czosnku i cytryny na grypę




Tradycją stało się to, że przy każdej infekcji robimy różne wersje syropów przeciwwirusowych, przeciwbakteryjnych i ogólnie wzmacniających odporność w naturalny sposób. Pierwszą podstawową i wspólną zasadą jest brak cukru rafinowanego, a zioł i inne dodatki wybieramy pod względem ich właściwości w zależności od potrzeb.
Dlatego właśnie na pierwszy rzut w infekcji grypopodobnej lub przeziębieniu startujemy z syropem czosnkowym. Dlatego, że działa przeciwwirusowo oraz wzmacnia odporność. Tym razem połączyłam go z ksylitolem i pierzgą. Gdybym robiła dla mojego roczniaka byłaby to melasa jabłkowa/trzcinowa, syrop klonowy lub miód. Ale ten jest dla dorosłych i dla dzieci powyżej 3 roku życia.



Składniki:

czosnek polski (ilość wg uznania, na porcję jednodniową) ja dałam ok. 10 ząbków
łyżka ksylitolu
łyżka pierzgi lub miodu leczniczego
propolis
3 cytryny



Czosnek obieramy i kroimy w plasterki, zasypujemy ksylitolem i przykrywamy pierzgą lub miodem (takim z propolisem i pyłkiem pszczelim). Zalewamy sokiem z cytryn. Odstawiamy na ok. godzinę w ciepłe miejsce (nawet grzejnik). Następnie wstrząsamy i odstawiamy na następną godzinę. Zużywamy w ciągu dnia popijając po kieliszku co 2 godziny. Jeśli chcemy zachować na drugi dzień należy przechowywać w lodówce, a przed wykonaniem następnego wymienić składniki. Chociaż czasami zdarza mi się używać jeszcze drugiego dnia tych samych, tylko dodaję dodatkowo nowych.

W infekcjach zarówno bakteryjnych jak i wirusowych stosujemy herbatkę ziołową oraz w domu dla ochrony innych domowników i jako inhalację włączamy aromaterapię. Więcej informacji na stronie Naturalna apteka.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kasza jaglana z ananasem i kardamonem po 9 miesiącu




Niedawno dałam synkowi posmakować ananasa, efekt był bardzo przewidywalny, jak tylko wyskubał go do końca krzyczał o więcej. Tym razem, żeby nie było histerii postanowiłam ukryć go w śniadanku pośród kaszy jaglanej i jabłuszek, a wszystko doprawiłam rodzynkami i kardamonem.



Składniki:

ugotowana kasza jaglana ok. pół kubka
jeden plaster ananasa świeżego
jedno jabłko 
mała garść rodzynek
łyżeczka kardamonu
odrobina mleczka roślinnego dla nadania kremowej konsystencji



Wszystkie składniki blendujemy i gotowe. Podawać na ciepło. Danie bezpieczne po 9 miesiącu.



Zielona sałatka z brokułaem i świeżą kolendrą




Brokuł to ulubione warzywo mojego synka. Zazwyczaj jak się do niego dorwie to nie zostaje już dla nikogo, dlatego tym razem zrobiłam więcej, bo byłam bardzo głodna. Taka zielona sałatka chodziła za mną już jakiś czas, także na jednej miseczce się nie skończyło.






Składniki:

brokuł
4 jajka
sałata lodowa
świeża kolendra


sos:

3 łyżki jogurtu naturalnego
łyżka majonezu
większy ząbek czosnku lub dwa
dwie łyżki słodkiego sosu chilli
pieprz kolorowy
sól


Brokuła myjemy, oczyszczamy i gotujemy w lekko osolonym i osłodzonym wrzątku ok. 10 min. Jajka gotujemy na twardo. Przygotowujemy sos ze wszystkich składników używając przeciśniętego przez praskę czosnku. Sos odstawiamy do lodówki. Sałatę myjemy i szatkujemy. Kolendrę również myjemy i drobno siekamy. Kiedy brokuł jest wystarczająco miękki, wyjmujemy go z wody i studzimy. Jajka zalewamy na 10 min zimną wodą. Brokuła dzielimy na małe różyczki a obrane jajka kroimy w kostkę. Łączymy z sałatą i garścią kolendry. Następnie polewamy wszystko sosem i mieszamy. Ostawiamy w chłodne miejsce na ok. godzinę. Ja zjadłam jeszcze ciepłą i było równie pysznie. 




Z uwagi na niektóre przyprawy, sałatka bezpieczna dla dzieci po trzecim roku życia. Jednak jeśli zrezygnujemy z sosu chilli, pieprzu i oszczędzimy soli, dzieci po ukończeniu roczku mogą się zajadać.











sobota, 8 grudnia 2012

Marchewka z groszkiem




To kolejny dodatek do dań uwielbiany przez większość łasuchów. Tym razem w nieco zdrowszej odsłonie.
Jeśli ograniczymy przyprawy i mąkę z tłuszczem dodamy bezpośrednio (bez uprzedniego zasmażania) danie możemy podać już 5-6 miesięcznym maluchom, jeśli jednak zrobimy wersję z zasmażką, radzę poczekać, aż dziecko skończy 8 miesięcy. 



Składniki:

marchewka
groszek zielony
olej kokosowy lub masło klarowane
mąka ryżowa
sól
pieprz
cukier nierafinowany



Marchewkę umyć, obrać i pokroić w drobną kosteczkę, a groszek wyłuskać lub wykorzystać gotową mrożoną mieszankę. Wrzucić na wcześniej lekko osolony i osłodzony wrzątek. Gotować do miękkości. W garnuszku rozgrzać olej lub masło i połączyć z 3 łyżkami mąki ryżowej i sporą ilością pieprzu kolorowego świeżo zmielonego (uwaga! jeśli chcemy podać dzieciom poniżej drugiego roku życia zrezygnujmy z pieprzu i ograniczmy sól). Kiedy zasmażka ładnie się połączy dodajemy do ugotowanej marchewki, z której wcześniej należy odlać pozostałą z gotowania wodę.





Pieczona pierś po myśliwsku





Co jakiś czas pojawia się u nas drób pod różnymi postaciami, tym razem pieczony w nieco innej, myśliwskiej marynacie. W innym poście pisałam jak idealnie komponuje mi się drób z pieprzem syczuańskim. Jest to orientalna przyprawa, jednak połączenie tego smaku z suszonymi pomidorami, nadaje daniu nieco inny charakter. 



Składniki:

piersi z kurczaka lub indyka
oliwa do pieczenia (ok. pół kubka)
czosnek
chilli w płatkach 1 łyżka
słodki sos chilli
suszone pomidory
pieprz syczuański ok. 1 łyżki
sól
pieprz kolorowy zmielony







Piersi podzielić na połowy, umyć i natrzeć solą, pieprzem kolorowym i czosnkiem. Pomidory suszone pokroić bardzo drobno i zalać oliwą, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, świeżo zmielony lub utłuczony pieprz syczuański, płatki chilli i słodki sos chilli. Kurczaka schować do lodówki na ok. godzinę, a marynatę zostawić w temp. pokojowej. Po godzinie nałożyć marynatę na mięso z obu stron i znów odłożyć do lodówki na ok. godzinę. Następnie piec w ok. 190'C przez 40-50 minut.

Ja podałam go w towarzystwie domowej ćwikły lub marchewki z groszkiem.







Krem z warzyw i fasoli adzuki po 10 miesiącu

Kolejna zupka z fasolką, tym razem odmiana adzuki. Ten krem przypadł bardzo do gustu mojemu maluchowi, choć wcale nie wygląda apetycznie. Fasolka jest bardzo dobrym źródłem białka.



Składniki:

woda
pół kubka fasolki adzuki
3 marchewki
pietruszka
2 ziemniaczki
domowy mrożony bulion ok. 200ml









Fasolkę najlepiej namoczyć dzień wcześniej. Ugotować do miękkości w wodzie. Warzywa umyć, obrać, pokroić w plasterki gotować ok. 25 min. Pod koniec dodać bulion, gotować chwilę, dodać fasolkę, zmiksować i doprawić natką pietruszki.



Zimowe korzenne pierniczki





Właśnie wróciłam z weekendu towarzyskiego, ciasteczka rozdane, czas nadrobić zaległości i wpisać przepis na mało słodkie, bo zupełnie bezcukrowe pierniczki mieszane. Uparłam się, że do tych pierniczków nie użyję ani grama cukru, w tym żadnej melasy, miodu, syropu ani słodzika. Postanowiłam wykorzystać jedynie naturalnie słodkie powidła śliwkowe, które zapewnią pierniczkom odpowiednią miękkość i nadadzą aromatu, jednak przyznaję zabrakło w tym przepisie kilku łyżek jakiegoś zdrowego zamiennika cukru.  Podaję już skorygowany przepis na te idealnie słodsze.







Składniki:

300 g powideł śliwkowych bez cukru
50 g masła klarowanego + 75 g białka z masła klarowanego (lub 120 g masła zwykłego)
250 g mąki owsianej pełnoziarnistej
170 g mąki orkiszowej jasnej
80 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
jajko 
czubata łyżka inuliny
stewia do smaku
płaska łyżka cynamonu
łyżeczka kardamonu
2 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
łyżka kakao
miąższ z 1 laski wanilii






Powidła zmiksować z rozpuszczonym masłem w blenderze, dodać resztę składników, w tym ziarenka z laski wanilii i wyrobić ciasto krucho-makaronowe, takie które ładnie się wałkuję i nie klei. Rozwałkować na grubość 3 mm i wycinać dowolne wzory.  Piec w temp. 170' C ok. 9 min.






Wystudzone można dowolnie ozdobić lub pozostawić naturalne. Ja próbowałam zrobić lukier bez użycia cukru, jednak żeby ładnie zastygał musi być mocno gęsty, co sprawia trudności przy rozprowadzaniu na ciasteczkach, więc troszkę rozrzedziłam i pozostał lekko miękki.



Składniki na lukier:

8 łyżeczek inuliny
łyżeczka stewii
1 łyżeczka masła klarowanego
1 płaska łyżeczka gęstego mleka kokosowego (opcjonalnie)
kakao/wanilia/sproszkowane jagody goji - jako czerwony barwnik

posypka z wiórek, orzechów, płatków migdałowych lub jagód goji






Ciasteczka można ładnie zapakować i mogą stanowić ciekawy element dekoracyjny. Ja użyłam foliowego rękawa do pieczenia, gumek recepturek i rafii naturalnej. Pierniczki w tej formie powędrowały do bliskich.












czwartek, 6 grudnia 2012

Ghee - masło klarowane





Aż głupio się przyznać, ale dopiero dziś pierwszy raz zrobiłam masło klarowane, głupio, bo jest to bardzo prosty proces, a produkt, który otrzymujemy - ghee, masło klarowane -  jest tłuszczem idealnym do obróbki cieplnej ponieważ ma wysoki punkt dymienia, jest tłuszczem nasyconym i podobnie jak tłuszcz kokosowy składa się z kwasów tłuszczowych średniołańcuchowych i krótkołańcuchowych. Wywodzi się z Indii, gdzie jest cenione za swoje walory smakowe, ale przede wszystkim zdrowotne. Można je zrobić z każdego masła, ale najlepiej, żeby było to masło ekologiczne ponieważ pestycydy gromadzą się w tłuszczu. Masło klarowane jest to oczyszczony na drodze procesu ogrzewania tłuszcz pochodzący z masła. Klarowanie polega na powolnym podgrzewaniu, a co za tym idzie rozpuszczaniu masła oraz wytrącaniu się białka, otrzymujemy wówczas czysty tłuszcz oraz frakcję białkowo-wodno-cukrową. Hindusi przypisują takiemu masłu wiele cudownych właściwości i mają rację ponieważ mimo, iż jest to tłuszcz nasycony, zawiera krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, takie jak kwas masłowy, dzięki czemu hamuje syntezę cholesterolu i trójglicerydów w komórkach wątroby, reguluje wchłaniane w jelicie cienkim i grubym, działa naprawczo na struktury nabłonka jelita grubego, wpływa terapeutycznie na stany patologiczne okrężnicy oraz zapobiega i wykazuje działanie przeciwnowotworowe. Udowodniono, że kwas masłowy zwiększa uwalnianie interferonu w organizmie, który działa przeciwnowotworowo. Dodatkowo masło zawiera kwas linolowy o właściwościach antyoksydacyjnych. Ważną informacją jest również bezpieczeństwo dla alergików oraz osób z nietolerancją laktozy ponieważ jest pozbawione białka oraz laktozy.
Ze względu na wysoki punkt dymienia masło klarowane jest idealnym tłuszczem do smażenia, jednak jest uniwersalne i znajduje wiele zastosowań w kuchni. Masełko takie jest idealne na dla całej rodziny ze wskazaniem na osoby z alergiami, obniżoną odpornością oraz nadwrażliwością przewodu pokarmowego.






Składniki:

dowolna ilość masła  (ja użyłam ok. 400g otrzymując ok. 300 g ghee)



Masło wkładamy do garnuszka o grubszym dnie, by nie przypalić osadu, który będzie zbierał się na dnie. Włączamy minimalne źródło ciepła i bardzo powoli podgrzewamy. Na powierzchni będzie wytrącała się piana, należy ją zbierać do momentu, aż masło będzie klarowne i żółciutkie, na dnie natomiast wytrąci się osad, którego nie można naruszyć, znad niego zlejemy nasze przejrzyste już ghee do słoiczka lub innego naczynia żaroodpornego. Wytrącone białko, można wykorzystać do zup, wypieków lub deserów. Czas klarowania zależy od ilości masła i jego składu. Ja użyłam masła wiejskiego i takie polecam (można kupić na targach lub w sklepach z ekologiczną żywnością), sklarowało się dość szybko.

Po schłodzeniu wygląda tak





Pamiętajmy, by klarować powoli i na małym ogniu, żeby nie doprowadzić do przypalenia masła i powstania szkodliwej akroleiny.






wtorek, 4 grudnia 2012

Szczepić czy nie szczepić? oto jest pytanie...

 Moim zamiarem było podsumowanie wszystkich za i przeciw dotyczących szczepień ochronnych u dzieci. Przyznam, że po przestudiowaniu wielu publikacji, również naukowych, ciężko jest mi jednoznacznie opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron, tym bardziej daleka jestem od przekonywania kogokolwiek w tej sprawie. 
W ostatnich latach świadomość rodziców bardzo wzrosła i coraz więcej z nich zaczyna zastanawiać się, czym są szczepionki, czy istnieje jakiś wybór,  czy na pewno szczepionki, którymi dzieci są bombardowane już od pierwszych godzin życia, są dla nich bezpieczne, a co za tym idzie konieczne. Niestety  zachłanność przemysłu farmaceutycznego nie zna granic i w porównaniu z latami poprzednimi kalendarz szczepień przybiera o obowiązkowe szczepienia.

Zaczynając od początku należy wyjaśnić czym są szczepionki i jaki mają cel. Są to złożone preparaty biologiczno-chemiczne zawierające jeden lub więcej antygenów (żywe drobnoustroje, martwe, ich fragmenty, produkty ich metabolizmu, lub antygeny rekombinowane - otrzymywane na drodze inżynierii genetycznej), nośniki (woda do iniekcji, sól fizjologiczna, złożone płynne hodowle tkankowe), substancje konserwujące i stabilizujące (konserwanty, antybiotyki, inne stabilizatory), adjuwanty (czynniki
wzmacniające immunogenność antygenu).  Szczepionki mają na celu wywołać w organizmie reakcje układu immunologicznego  towarzyszące zakażeniu, bez wystąpienia objawów zakażenia, dzięki którym, układ odpornościowy nauczy się rozpoznawać dany antygen, zapamięta go i przy ponownym kontakcie będzie zdolny go wyeliminować. 

Podstawą do przeprowadzania szczepień jest Program Szczepień Ochronnych (PSO) - tzw. kalendarz szczepień. Obecnie do grupy szczepień obowiązkowych należą szczepienia przeciwko: gruźlicy, błonicy, krztuścowi, polio (poliomyelitis), odrze, śwince, różyczce, tężcowi, wzw typu B (wirusowemu zapaleniu wątroby typu B) oraz przeciwko zakażeniom Hib (Haemophilus influenzae typu b). Szczepienia obowiązkowe są bezpłatne.
Szczepienia zalecane natomiast, to takie szczepienia, które umożliwiają szerszą ochronę przed chorobami zakaźnymi. W Polsce są to szczepienia płatne. Zaliczają się do nich szczepienia przeciwko: zakażeniu rotawirusowemu, wzw typu B w grupach nieobjętych szczepieniami obowiązkowymi, wzw typu A, grypie, kleszczowemu zapaleniu mózgu, ospie wietrznej, zakażeniom wywołanym przez pneumokoki, meningokoki oraz zakażeniom HPV.




 Kalendarz zapożyczyłam z http://www.zyj-zdrowo.com/index/strona/url/479-Kalendarz+Szczepie%C5%84



Większość rodziców, z góry traktuje go jako prawo obowiązujące dla dobra dziecka i niepodlegające kwestionowaniu. Jednak chciałabym zaznaczyć, że po pierwsze rodzic ma prawo odmówić przeprowadzenia szczepienia, odroczyć je w czasie i/lub wybrać inny preparat niż ten dostępny w szpitalu, bądź przychodni. Żeby ułatwić wybór preparatu, przedstawiam publikację na temat składu szczepień dostępnych w Polsce.


http://prawdaxlxpl.files.wordpress.com/2010/10/sklad-szczepionek.pdf


Wybierając swój preparat, rodzic ponosi koszty związane z zakupem szczepionki i sam dostarcza ją do danego punktu szczepień. Oczywiste jest, że wybór powinien być skonsultowany z lekarzem lub inną kompetentną osobą.

Wskazany przeze mnie artykuł zawiera tabelę informującą o składzie preparatów dzięki, której możemy wybrać preparat o bezpieczniejszym składzie. Dużą kontrowersję wywołało stosowanie jako konserwantu tiomersalu zawierającego rtęć. Powiązano stosowanie tego związku w rutynowych szczepionkach z występowaniem autyzmu u dzieci. Nie od dziś wiadomo, że autyzm jest bardzo złożoną neurologiczną jednostką chorobową o niepoznanej do końca etiopatogenezie, jednocześnie  rtęć znana jest ze swych neurotoksycznych właściwości. Odkłada się między innymi w centralnym układzie nerwowym doprowadzając do uszkodzenia komórek, a co za tym idzie do zaburzeń ze strony tego układu. Jeśli decydujemy się na szczepienia to wiedzmy, że mamy wybór. Po pierwsze każde szczepienie możemy przesunąć w czasie i nie musimy podawać preparatu polecanego przez szpital, czy przychodnię zawierającego związki rtęci w swoim składzie, zwłaszcza w szczepionce, którą dziecko dostaje w pierwszych godzinach swojego życia. Do dziś twierdzi się, że związek tiomersalu zawartego w szczepionkach z występowaniem ADHD u dzieci nie został potwierdzony naukowo. Jednak w wielu krajach zabronione jest stosowanie szczepionek konserwowanych tiomersalem. 
Innymi konserwantami są związki fenolowe. Nie są one całkowicie bezpieczne, ale jeśli koncerny farmaceutyczne dają nam tylko taki wybór, możemy wybrać mniejsze zło.
Inną kwestią jest rodzaj szczepionki. Szczepionki nowej generacji są zazwyczaj acelularne (bezkomórkowe). Są mniej inwazyjne, co za tym idzie delikatniejsze i niosą za sobą mniejsze ryzyko wystąpienia powikłań. Zalecane dla dzieci m.in. osłabionych, z powikłaniami po porodzie lub innymi zaburzeniami, o ile w ogóle szczepienia w ich przypadku są dopuszczalne. 
Kolejną możliwość wyboru stanowią szczepionki pojedyncze lub skojarzone. Zarówno te pierwsze jak i drugie mają swoich zwolenników i wrogów. Jedni twierdzą, że lepiej oszczędzić dziecku bólu oraz zmniejszyć ilość substancji dodatkowych zawartych w szczepionkach i zastosować jedno wkłucie, co za tym idzie jeden preparat zawierający kilka antygenów, a inni wolą podać szczepienia pojedynczo z kolei ze względu na mniejszą ilość antygenów dostarczanych do organizmu dziecka. Jeśli wybierzemy tą drugą opcję to ma ona sens jedynie wtedy, kiedy poprosimy o rozłożenie szczepień w czasie.

W czterech poniższych linkach znajdziecie więcej informacji na temat szczepień, o których większość lekarzy nie ma pojęcia lub z jakichś powodów nie chce mówić o nich rodzicom. Uważam, że każdy świadomy rodzic powinien się z nimi zapoznać, żeby móc podejmować przemyślane i racjonalne decyzje dla dobra swojego dziecka. Są to obiektywne materiały, zawierające wiarygodne, naukowe oraz historyczne fakty dotyczące szczepień.

Rozmowa z profesor nauk medycznych Marią Majewską



Zaburzenia immunologiczne stanowią przeciwwskazanie do szczepień. Jednak ani  rodzic zdrowego dziecka, ani lekarz nigdy nie jest w stanie przewidzieć jak organizm dziecka zareaguje na dany preparat, czy to ze względu na obecny w nim antygen, czy na związki stabilizujące, czy na ich mieszaninę podaną jednocześnie w określonym czasie.
Musimy jednak pamiętać o tym, że jako rodzice jesteśmy zobowiązani do podejmowania decyzji za nasze dzieci. Kwestia szczepić czy nie, jest bardzo odpowiedzialną decyzją, ale z drugiej strony musimy zdawać sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie zapobiec ani chorobom, w przypadku nie zaszczepienia dzieci, ani tym bardziej wystąpieniu powikłań związanych z podaniem szczepienia, nie mamy również gwarancji, że nieszczepienie uchroni nas od zaburzeń, do których mogą przyczyniać się potencjalne szczepienia. Jedno i drugie zależy w głównej mierze od stanu odporności naszego dziecka. Naszym obowiązkiem jest rozwijanie świadomości, tak, abyśmy dbali o nasze dzieci według głosu serca, ale również rozsądku, wzmacniając naturalnie ich odporność każdego dnia przez miłość wyrażającą się w sposobie rozmawiania, odżywiania i okazywania czułości, a wtedy na pewno kwestia szczepień nie będzie dla nas trudnym tematem.





poniedziałek, 3 grudnia 2012

Orkiszowe tortille - zawijany miszmasz





Miały być spring rolls'y w papierze ryżowym, ale kiedy już farsz czekał na zawinięcie zorientowałam się, że jednak nie mam papieru ryżowego, więc musiałam stworzyć coś na szybko i tak wpadłam na pomysł z tortillą, którą zdecydowanie łatwiej zrobić samemu niż papier ryżowy...



Składniki:

Ciasto:

miało być wg tego przepisu z jakiegoś forum: 
200 g mąki
250 ml wody
ale...
ja dałam ok. 350 g mąki w sumie (300 g średnia orkiszowa + 50 g skrobia kukurydziana) i dopiero wyszło mi cisto jak na makaron, bo takie ma wyjść, także proporcje dobierajcie sami, w zależności jakiej mąki będziecie używać.

sól do smaku
łyżeczka cukru nierafinowanego
2 łyżki oleju do smażenia ciekłego (lub jedną kokosowego)
mieszanka ziół włoskich (czosnek, suszone pomidory, chilli, oregano)

Farsz:

smażony lub pieczony kurczak (ja usmażyłam cienkie paski na patelni, wcześniej przyprawiając kurczaka curry i czosnkiem)
2 pomidory
1 ogórek
cebula
pieczarki
ser pleśniowy (typu brie)
ser żółty
świeża kolendra
sałata lodowa

olej do smażenia

sos: majonez, jogurt naturalny, czosnek, słodki sos chilli, przyprawy: pieprz, papryka słodka, chilli, suszone sproszkowane pomidory







Ze składników na ciasto wyrabiamy takie o konsystencji makaronowego, czyli takie które ładnie da się wyrabiać, formować i wałkować. Rozwałkowujemy cienkie placki wielkości naleśników i smażymy na patelni zwilżonej tłuszczem do smażenia. Smażymy chwilkę po obu stronach, nie za długo, żeby nie stwardniały. Ja robiłam je dzień wcześniej, więc przechowywałam owinięte mokrą ściereczką bawełnianą, by nie wyschły przez noc.


Kurczaka usmażonego lub upieczonego kroimy na drobną kosteczkę, sery i warzywa również oprócz pieczarek i cebuli, bo te podsmażamy na oleju do smażenia. Przygotowujemy sos mieszając wszystkie składniki w tym przeciśnięty przez praskę czosnek. Łączymy kurczaka z warzywami, pieczarkami z cebulką i z sosem i posiekaną drobno świeżą zieloną kolendrą. Bez niej nie będzie tak aromatycznie, jest to składnik kluczowy jak dla mnie. 

Placki smarujemy farszem, po brzegach zostawiając margines i zawijamy rulony, następnie odkrawamy końcówki po obu stronach i kroimy na pół, układamy na talerzu lub stawiamy w pionie.







Owsianka z owocami leśnymi i bananem




Płatki osiane idą łeb w łeb z kaszą jaglaną w naszym menu pod względem częstości występowania. Tym razem krem z płatków owsianych z mrożonymi owocami leśnymi i bananem.



Składniki:

pół kubka płatków owsianych ugotowanych
pół kubka rozmrożonych owoców leśnych
3 daktyle suszone
ok. 50 ml mleczka roślinnego
dojrzały banan



Wszystkie składniki łączymy , podgrzewamy i blendujemy. To bardzo pożywny posiłek, w sam raz dla małego pirata, gotowego na nowe przygody.







Tarte jabłuszka z jogurtem sojowym i musem z owoców leśnych





Uwielbiam robić deserki dla mojego synka, bo zawsze mogę sama podjeść coś zdrowego i zarazem słodkiego i pysznego, zresztą uśmiech malucha mówi sam za siebie, jest miłośnikiem moich deserów, co sprawia mi ogromną radość, bo zupki po prostu zjada, bez większych emocji, no chyba że jest to brokuł, ale o tym w innym poście, zdradzę jedynie, że upodobał sobie tą zieloną afro-głowę ;)
Wracając do deseru podaję składniki.



Składniki:

jabłko 
kilka łyżek jogurtu naturalnego sojowego
mrożone owoce leśne lub inne
łyżeczka cukru kokosowego







Nie żałuję ani trochę, że zamroziliśmy pół ogrodu tego lata. Po rozmrożeniu owoce i warzywa jakby odzyskują swoją witalność i mam wrażenie, że dzięki temu udało się na zatrzymać słoneczne dni. Zawsze wolę takie owoce sparzyć albo chwilkę przegotować, zwłaszcza jeśli chodzi o te dla małego, żeby upewnić się, że nie przeżyły tam żadne drobnoustroje. Do tych dodałam płaską łyżeczkę cukru kokosowego i lekko przegotowałam uzyskując mus. Ostatnio w  e leclercu znalazłam bardzo fajny jogurt sojowy naturalny, zupełnie neutralny, niesłodzony i bez żadnych dodatków, tylko woda, soja i kultury bakterii, sam smakuje średnio, ale jako dodatek sprawdza się super. Przetestowaliśmy go i Kordek ładnie go przyswaja. Więc ucieramy umyte i obrane jabłuszko i podajemy z jogurtem i musem owocowym. Bezpieczne dla dzieci po 7 miesiącu.





Lekkostrawny krem warzywno-jajeczny





Codziennie minimum dwa razy dziennie moje dziecko je kasze, na śniadanie, w zupkach, deserach, na kolację, także tym razem pozwoliłam mu odpocząć od kasz i postawić na ziemniaki, które rzadko kiedy stanowią podstawę dań. Połączyłam je ze słodką ekologiczną marchewką, pietruszką i jajkami.


Składniki:

4 średnie ziemniaczki
2 duże marchewki
pietruszka
bulion warzywny domowy
3 jajka/żółtka ekologiczne (my mamy z dziadkowego kurnika)
zioła: natka i koperek (najlepiej świeże)



Odkąd zrobiłam swój mrożony bulion warzywny, gotowanie zupek dla małego to żaden problem. Wystarczy, że umyjemy, obierzemy warzywa, pokrojone ugotujemy w małej ilości wody, pod koniec dodamy ok. 200 ml zamrożonego, aromatycznego bulionu, jajka, gotujemy jeszcze ok. 5 min i dodamy świeże zioła. Zmiksujemy i gotowe! Nie trzeba już żadnych dodatkowych przypraw, a zupki znikają w mgnieniu oka.Taki krem ze względu na całe jajka przeznaczony jest dla dzieci po 10 miesiącu życia, jeśli zrezygnujemy z białek krem będzie odpowiedni dla niemowląt po 6 miesiącu.


Krem z kaszy jaglanej pachnący szarlotką





To kolejne ulubione śniadanko mojego synka - jaglanka z daktylami i jagodami goji podana ze świeżo przetartym jabłuszkiem oprószonym cynamonem. Nie zostawia ani łyżeczki!




Składniki:

pół kubka kaszy jaglanej ugotowanej (tym razem wypróbowałam "słodką")
ok. 20 ml mleczka roślinnego
5 daktyli suszonych
5 jagód goji suszonych
3 jabłka



Kasza jaglana gości na naszych talerzach bardzo często. Dziś wypróbowałam tę "słodką", wypada wyjaśnić, że nie jest ona słodsza, ale przynajmniej nie posiada charakterystycznej goryczki i co się z tym wiąże nie trzeba jej moczyć itp. przed gotowaniem, ja dla spokoju sparzam wrzątkiem i od razu gotuję po wypłukaniu. Uwaga, bo lubi przywierać i gotuje się nieco inaczej niż ta tradycyjna. Dla bezpieczeństwa należy dodać łyżeczkę oleju kokosowego lub innego do gotowania, wtedy nie będzie przywierała i mieszać od czasu do czasu do momentu,kiedy będzie miękka i kremowa, nie wiem czy da się ją ugotować "na sypko", wątpię.

Kiedy mamy już kaszę, blendujemy ją z mlekiem, pokrojonymi daktylami i jagodami goji. Już sam ten mus jest bardzo aksamitny i smaczny, ale my dodajemy jeszcze umyte, obrane i starte na tarce jabłuszka z cynamonem. Deser idealny nie tylko dla maluchów!









Wegańskie ptasie mleczko, winogronowo-kokosowe





Miałam bardzo ważnego gościa w ten weekend, musiałam więc zrobić coś wyjątkowego, słodkiego, ale zdrowego i miłego dla oczek małych łasuchów. Padło na domowe mleczne żelki, bez mleka, ale za to z domowego musu winogronowego i mleczka kokosowego, i to był strzał w 10, mały pochłaniał je w mgnieniu oka, a ponoć za tradycyjnymi żelkami nie przepada.... na zdrówko!




Składniki:

150 ml musu/dżemu ze słodkich winogron, bez cukru
120 ml mleczka kokosowego
wiórki kokosowe do przybrania 
4 łyżeczki agaru



Składniki mieszamy, gotujemy ok. 20 min i przelewamy do sylikonowych foremek, po wierzchu zasypujemy wiórkami kokosowymi i lekko dociskamy, by przyczepiły się dokładnie do każdego żelka. Wstawiamy do lodówki na ok. godzinę - dwie i gotowe!
Mus możecie zastąpić innym bezcukrowym dżemem, gęstym sokiem lub przecierem owocowym.







Orzeszki orkiszowe - kruche ciasteczka z kremem

 



To zdecydowanie słodycz mojego dzieciństwa, do dziś pamiętam smak tych, które robiła mama mojego kolegi... Przyznam, że nie umiem go odtworzyć, a ta Pani nie pamięta przepisu wg którego je robiła. Na pewno będę jeszcze szukała tego smaku próbując innych kremów, bo ciasto jak ciasto, ale sekret tkwi w kremie.Tymczasem podaję mój przepis. Ciasteczka są bardzo delikatne w smaku. Możecie wypełnić je ulubionym nadzieniem, nawet dżemem, ja zrobiłam lekki śmietanowo-orzechowy krem. Niezbędna niestety jest tu maszynka lub specjalne foremki do wypiekania takich skorupek (ja kupiłam elektryczną na wzór tostera). Jest dla mnie najporęczniejsza, posiada termostat i wypiekanie trwa ok. 2 min.







Składniki:

Ciasto:

250 g mąki orkiszowej
1 żółtko
pół kostki masła
łyżeczka proszku do pieczenia bio na winnym kamieniu
1 płaska łyżeczka stewii w pudrze lub 2 łyżki cukru nierafinowanego
szczypta soli morskiej
1 łyżka octu jabłkowego
wanilia






Krem:

garść orzechów laskowych bez skórki
łyżka oleju kokosowego (opcjonalnie)
łyżka cukru kokosowego lub trzcinowego nierafinowanego
200 g serka mascarpone
2 łyżeczki likieru kawowego lub orzechowego (opcjonalnie)

tłuszcz do pieczenia (kokosowy/ rzepakowy/ ryżowy)







Składniki na ciasto mieszamy i wyrabiamy jak każde kruche ciasto. Formujemy kulkę i odrywamy po kawałeczku malutkie porcje ciasta i formujemy kulki wielkości czereśni.  Maszynkę smarujemy tłuszczem do pieczenia (ja użyłam kokosowego)  - czynność tą powtarzamy przed nałożeniem kolejnych porcji ciasta. Kiedy maszynka jest rozgrzana wkładamy kuleczki w dołki i zamykamy starannie. Uzupełnię o zdjęcia z przygotowania przy następnej okazji, bo tym rzem się trochę śpieszyłam. Pieczemy ok. 2 minut i wyjmujemy orzeszki drewnianą szpatułką na talerz. Po wypieczeniu wszystkich przygotowujemy krem. Orzeszki mielimy z cukrem i olejem kokosowym na gładką masę (uwaga nie za długo, żeby nie wydzieliły za dużo oleju), zamiast tego możemy wykorzystać nutellę domową lub jakąś inną najlepiej ekologiczną, polecam te z Rossmana. 3-4 łyżeczki takiego kremu łączymy z wcześniej ubitym na puszystą masę serkiem mascarpone. Otrzymujemy w ten sposób lekki, orzechowy krem śmietanowy. Dwie skorupki wypełniamy kremem i zamykamy w cały orzeszek. Chowamy na kilka godzin do lodówki (najlepiej na minimum 5) i po wyjęciu od razu podajemy oprószone cukrem pudrem nierafinowanym, inuliną, ksylitolem bądź stewią. W zależności czym wypełnimy te ciasteczka, dzieci w określonym wieku będą mogły je skosztować. Moje dozwolone po 2 roczku, jeśli dziecko nie ma alergii na orzeszki.








Deser dla dorosłych - tiramisu bez jajek na bezglutenowych biszkoptach





Oryginalne tiramisu może nie należy do najzdrowszych deserów ale zawsze możemy go ocenzurować po swojemu. Ja tym razem podaję mój przepis na pół zdrową wersję, na domowych biszkoptach bez cukru i bez glutenu ze śmietanowym kremem bez jajek. 




Składniki:

biszkopty (ilość dowolna) - przepis na domowe bezglutenowe tutaj
250 g serka mascarpone 
ok. 300 ml śmietanki 30% lub gęstego mleka kokosowego (śmietanki kokosowej)
1,5 łyżki stewii w pudrze (można użyć gotowego śmietan-fixu)
1 łyżka inuliny
pół kubka kawy osłodzonej stewią ok. 1,5 łyżeczki
pół kieliszka likieru kawowego (opcjonalnie)







Śmietankę ubić ze stewią na sztywną piankę. Serek mascarpone ubić w osobnej misce z inuliną, by był bardziej puszysty. Połączyć obie masy delikatnie mieszając. Zaparzyć kawę, osłodzić stewią, na tym etapie można dodać ok. 20 ml likieru kawowego (ja dostałam domowej roboty od teściowej)  i lekko ostudzić. Biszkopty pojedynczo zanurzać w kawie na ok. 3 sekundy i układać w pucharkach na dnie. Na pierwszą warstwę kilku biszkoptów rozprowadzić masę śmietanową. Ułożyć drugą warstwę biszkoptów, skropić likierem i przykryć następną warstwą kremu. Wierzch posypać przesianym przez sito gorzkim kakaem. Pucharki zabezpieczyć folią aluminiową lub spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej 5 godzin.
Dlatego, że ja sama tutaj improwizowałam, Wam również polecam wypróbować swoich pomysłów i proporcji. Wg mojej wersji tiramisu nie będzie słodkie, raczej kremowe i winne z lekko słodkimi, kawowymi biszkoptami. Podawać schłodzone! Deser dozwolony od lat 18 ;)







Bezglutenowe biszkopty ryżowe uniwersalne BEZ CUKRU





Do deseru, który zaplanowałam zrobić potrzebowałam małych biszkoptów. Od razu na myśl o sklepowych pełnych cukru, białej mąki pszennej i innych dodatków stabilizujących, zwątpiłam i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Moim zamiarem było stworzenie biszkopta bezglutenowego i bezcukrowego. Wyszły idealne, takie jak chciałam. Polecam głównie dla maluchów, ale również do deserów i jako ciasto na groszek ptysiowy, bo w smaku właśnie najbardziej przypominało mi ten dodatek do zup.







Składniki:

4 jajka
2 czubate łyżki inuliny
5 łyżek mąki ryżowej







Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywno z łyżką inuliny (białka w jej obecności pięknie sztywnieją). Drugą łyżkę inuliny ucieramy z żółtkami. Łączymy obie masy delikatnie mieszając i dodajemy stopniowo przesianą przez sito mąkę ryżową. Mieszamy do uzyskania gładkiej masy i wkładamy do nagrzanego do ok. 150'C piekarnika i pieczemy ok. 20 min w temp 180'C, regulując w dół wg. uznania.
Takie biszkopty są bezpieczne dla dzieci, którym podajemy już jaja w całości (po 10 miesiącu? wiem, że niektóre mamy robią to wcześniej). Jeśli chcecie uzyskać bardziej słodki efekt można dodać więcej inuliny, bądź stewii, moja wersja nie jest słodka, dlatego napisałam, że są uniwersalne, pasują nawet do zupy, a świetnie komponować będą się z aromatycznymi zupami typu krem. Należy je przechowywać w zamkniętym pojemniku, żeby nie wyschły.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...