środa, 28 listopada 2012

Czym zastąpić cukier w diecie dziecka?


Na wstępie kilka słów o białym cukrze i jego metabolizmie. W ostatnich czasach spożycie oczyszczonego cukru wzrosło i ciągle ma tendencję wzrostową. Niestety sprzyjają temu media i obecne w nich natrętne reklamy oraz eksponowanie słodyczy w sklepach, stacjach benzynowych i kioskach oraz promocje produktów wysokoprzetworzonych zawierających w swoim składzie cukier na pierwszych pozycjach. Spożywanie cukru zawartego prawie w każdym posiłku i napoju sprzyja rozwojowi próchnicy, cukrzycy, otyłości, niedoborów mineralnych (m.in. magnezu, cynku, chromu, wapnia) i awitaminozy (zwłaszcza jeśli chodzi o witaminy z grupy B), chorób przewodu pokarmowego, spadku odporności przejawiającego się wzrostem ilości infekcji bakteryjnych, wirusowych i grzybiczych i większą zapadalnością na choroby nowotworowe. Udowodniono  w  badaniach naukowych, że cukier nie tylko pośrednio sprzyja rozwojowi nowotworów, jak się okazuje jest bezpośrednim źródłem energii potrzebnej do przeżycia i wzrostu guzów, które metabolizują glukozę na drodze fermentacji. Wiedzę tą wykorzystuje się między innymi w diagnostyce onkologicznej (PET) ponieważ określonym zmianom chorobowym towarzyszy m.in. zmiana metabolizmu cukrów. Dodatkowo kiedy przy spożywaniu cukrów, poziom glukozy we krwi podnosi się uwalniana jest insulina, która pomaga przedostać się glukozie z krwi do tkanek. Wydzielaniu insuliny towarzyszy uwalnianie czynnika IGF (insulinopodobny czynnik wzrostu), który odpowiada za wzrost komórek. Niestety, połączenie insuliny i IGF sprzyja reakcjom zapalnym, które przyczyniają się do rozwoju nowotworów oraz powstawania przerzutów. Przedstawiłam to w bardzo dużym skrócie, ale jest bardzo dużo publikacji na temat szkodliwego działania cukru na nasz organizm i w zasadzie cukier przyczynia się do powstawania i pogłębiania się wszystkich zaburzeń metabolicznych, dlatego dieta eliminująca cukier jest podstawą w profilaktyce wielu chorób oraz do poprawy zdrowia. Szczególnie jeśli chodzi o dzieci, cukier leży u podłoża reakcji alergicznych, takich jak astma, zaburzeń układu nerwowego, jak ADHD, czy autyzm, osłabienia układu immunologicznego oraz problemów związanych z przewodem pokarmowym, zaczynając od próchnicy, idąc przez zaburzenia trawienia i przyswajania wartościowych minerałów i witamin, kończąc na chorobach pasożytniczych.

Cukier w produktach spożywczych kryje się często pod postacią:

Sacharozy - cukier złożony zawarty w dużych ilościach w burakach cukrowych  i trzcinie cukrowej, na bazie których powstaje cukier krystaliczny.

Syropu glukozowo-fruktozowego - otrzymywany z kukurydzy, który zawiera mieszankę fruktozy i glukozy
Glukozy - jest ona także cukrem prostym, mniej słodkim od sacharozy, ale naturalnie występującym w organizmie.
Dekstrozy - cukier prosty określany też mianem gronowego.
Fruktozy (lewulozy)- zwaną cukrem owocowym.
Laktozy - cukier mleczny.
Maltozy - cukier słodowy.
Maltodekstryny - mieszanina poli- i oligosacharydów otrzymywana przez częściową hydrolizę skrobi.

Należy unikać produktów z zawartością w/w składników, a jeśli nie mamy takiej możliwości, wybierajmy te produkty, w których składzie (zamieszczonym zazwyczaj na odwrocie opakowania) cukier jedną z ostatnich pozycji - będzie to oznaczało, że jest go stosunkowo mniej.

Myślę, że te mamy, które już wiedzą, ile złego może wyrządzić chemicznie oczyszczony, bezwartościowy cukier biały w ludzkim organizmie, zastanawiają się w jaki sposób i czym mogą zastąpić go w codziennej diecie. Oczywiście nie dotyczy to tylko dzieci, ale wiadomo, że maluchy są największymi łasuchami i ciężko wyobrazić sobie dzieciństwo bez słodyczy. Jak wiadomo, cukier był, jest i będzie wszechobecny w produktach dostępnych w sklepach, kawiarniach i nawet w większości domowych wyrobów, a jego szkodliwy wpływ na nasze zdrowie będzie oczywiście proporcjonalny do spożywanych ilości. Dlatego ważne jest to jak nauczymy nasze pociechy się odżywiać, gdyż zaowocuje to w przyszłości. Warto więc, żeby z domu dzieci wyniosły przede wszystkim świadomość tego, co znajduje się w popularnych, reklamowanych słodyczach, napojach i tym podobnych. A my jako mamy musimy pokazać im alternatywę. Jeśli tylko mamy czas, chęci i pieniążki, wystarczy, że przeszperamy sklepy ze zdrową żywnością w poszukiwaniu zamienników cukru. Ten krótki i dość pobieżny poradnik pomoże Wam zapoznać się z dostępnymi, najpopularniejszymi i najzdrowszymi substytutami cukru. Drugą kwestią jest bezpieczeństwo stosowania dostępnych zamienników cukru u dzieci w różnych kategoriach wiekowych. Będę starała się pomóc, zaczynając od "słodzików" najbezpieczniejszych, czyli tych, które mogą być spożywane przez najmłodsze maleństwa już od pierwszych miesięcy. Niestety niektóre z tych dosładzaczy nie są jeszcze dokładnie przebadane pod kątem bezpieczeństwa albo pochodzą z roślin egzotycznych, dlatego stosowanie ich w diecie najmłodszych (niemowląt) nie jest wskazane.

Melasa jabłkowa -  jest produktem powstałym w wyniku wyciskania bogatego w naturalne cukry i minerały soku jabłkowego. Melasa nie jest rafinowana, nie zawiera sztucznych dodatków ani konserwantów. Jako naturalny koncentrat owoców jest szczególnie bogata w wapń, magnez i żelazo. Już dwie łyżeczki herbaciane produktu pokrywają dobowe zapotrzebowanie na te składniki mineralne zarazem nie obciążając organizmu sztucznymi związkami. Melasa jest szczególnie polecana w okresach intensywnego rozwoju organizmu, dla kobiet w ciąży jak i dla niemowląt. Produkt jest zalecany również osobom w podeszłym wieku jak zarówno dla sportowców oraz osób często narażonych na stres. Dla poprawy wchłaniania roślinnych związków żelaza zaleca się spożywanie melasy (w razie potrzeby rozpuszczonej w letniej wodzie) jedynie z odrobiną soku z pomarańczy lub cytryny, chodzi o wit. C, która wspomaga reakcje metabolizmu żelaza. My melasę stosowaliśmy już od trzeciego miesiąca, kiedy zaczęliśmy naszą przygodę z domowym roślinnym mleczkiem zastępczym. Wiem, że melasy mają swoich zwolenników i wrogów, ja wybrałam ją jako pierwszy cukier ze względu na naturalny sposób otrzymywania, znane mi dobrze źródło, czyli jabłka, lekkostrawność, dobrą przyswajalność oraz zawartość makro i mikroelementów. Organizm tak małego niemowlęcia nie jest w stanie prawidłowo strawić ani przyswoić innych cukrów takich jak czysta fruktoza, dekstroza czy alkohole cukrowe jak ksylitol.

Tu można by przytoczyć inne melasy, czy syropy np. klonowy, daktylowy, orkiszowy, ryżowy, z agawy (na te trzeba uważać, by pochodziły z zaufanych certyfikowanych źródeł ponieważ mogą być wysokoprzetworzone i równe cukrowi rafinowanemu, i przede wszystkim nie stosować ich w wysokich temperaturach jeśli chcemy zachować ich wartości). Ja jednak pozostałam przy melasie jabłkowej,  ze względu na jej źródło, czyli jabłka. Są one pierwszym owocem, z którym zapoznaje się organizm dziecka, dlatego mam pewność, że nie podaję dziecku niczego z poza naszej strefy klimatycznej ani nowego (nie sprawdzonego).

Suszone owoce (daktyle, rodzynki) - daktyle są bogate w  żelazo, magnez, wapń oraz potas i witaminy z grupy B oraz witaminę A. Dzięki zawartości magnezu wzmacniają mięśnie w tym mięsień sercowy, regulują jego pracę oraz działają łagodząco na system nerwowy. Wapń zawarty w daktylach uzupełnia niedobory w diecie dzieci oraz chroni przed osteoporozą. Dodatkowo zawierają naturalne salicylany (podobnie jak maliny), dzięki czemu mają właściwości rozgrzewające, przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwzakrzepowe.
Rodzynki natomiast to wysuszone na słońcu winogrona.  Charakteryzują się sporą zawartością fosforu i jodu. Ten pierwszy reguluje gospodarkę w naszym organizmie, drugi zaś jest niezbędny do prawidłowego działania tarczycy, która reguluje metabolizm i tym samym odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie niemalże całego organizmu. Rodzynki obniżają poziom cholesterolu i przyspieszają spalanie tłuszczów. Udowodniono, że rodzynki zachowują część resweratrolu - związku z grupy przeciwutleniaczy o którym więcej tutaj. Nie można nie wspomnieć o błonniku, który przede wszystkim zmniejsza wchłanianie cukrów i tłuszczów z jelit oraz ułatwia pracę przewodu pokarmowego, działa oczyszczająco oraz w postaci pektyn jest rozkładany do trójkarboksylowych kwasów tłuszczowych, które odpowiadają za hamowanie biosyntezy cholesterolu w wątrobie. Dodatkowo dzięki swej konsystencji wyłapuje i usuwa kwasy żółciowe, które są substratem do produkcji cholesterolu. Suszone owoce możemy przegryzać zamiast słodyczy lub dodawać zmielone do dań, deserów, wypieków, lodów, napojów, przetworów i sałatek. Dobrze jeśli będziemy zaopatrywać się w owoce suszone na słońcu i nie konserwowane związkami siarki, czyli te oznaczone symbolem "bio".


Cukier kokosowy - jest to cukier otrzymywany z soku kwiatów palmy kokosowej. Jest to bardzo ekskluzywny cukier. Od zwykłych cukrów odróżnia go przede wszystkim to, że nie wywołuje nagłych zwyżek bądź deficytów energii w organizmie. Największym plusem cukru palmowego jest bardzo niski indeks glikemiczny tj. 35. Stosowanie cukru palmowego pomaga diabetykom cierpiącym na cukrzycę typu 1. i 2. w kontroli wagi ciała. Ponadto, cukier kokosowy odznacza się znacznie wyższą zawartością środków odżywczych niż inne słodziki dostępne na rynku. Szczególnie dużo możemy znaleźć w nim potasu, magnezu, cynku i żelaza. Występują w nim także witaminy B1, B2, B3, B6 oraz C. 
Jeśli chodzi o skład cukru z palmy kokosowej, to w znacznej części składa się on niestety z sacharozy (70 – 79%). Jako ciekawostkę można podać, że w Indiach i Chinach cukier kokosowy od dawien dawna uznawany jest za substancję mającą lecznicze właściwości. Nie należy jednak z nim przesadzać i traktować jedynie jako słodki dodatek w małych ilościach.


Stewia  - naturalny słodzik uzyskany ze sproszkowanych liści rośliny (Stevia Rebaudiana Bertoni) pochodzącej z Paragwaju. Suszone, sproszkowane liście stewii są najbardziej naturalnym, nieprzetworzonym słodzikiem. Są około 15-45 słodsze od cukru (sacharozy). Nazwa tego konkretnego gatunku pochodzi od nazwisk naukowców, którzy zidentyfikowali i wyizolowali ze stewii substancje czynne. Są nimi glikozydy, które stanowią ponad 10% masy suchego liścia. Substancje te, z uwagi na to, że nie są trawione przez organizm ludzki, nie dostarczają kalorii. W liściach stewii znaleziono 8 glikozydów, z których dwa (stewiozyd i rebaudiozyd A) są najsłodsze. Stewia zawiera także witaminy, głównie kwas foliowy i witaminę C, składniki mineralne, takie jak wapń, potas, magnez, żelazo oraz silne antyoksydanty w postaci związków fenolowych. Stewia jest bezpiecznym słodzikiem dla diabetyków oraz chorych na fenyloketonurię. Indianie Ameryki Południowej używali stewii jako środka tonizującego serce, na otyłość, nadciśnienie, zgagę i aby obniżyć poziomu kwasu moczowego.
Według brazylijskiej medycyny tradycyjnej stewia ma szereg właściwości prozdrowotnych: hipoglikemizujące, obniżające ciśnienie, moczopędne, przeciwbiegunkowe, tonizujące i wzmacniające serce, przeciwbakteryjne, przeciwnowotworowe oraz immunomodulacyjne. W paragwajskiej medycynie tradycyjnej liście mają identyczne zastosowania. We współczesnych badaniach wykazano, że ekstrakt z liści stewii zwiększa tolerancję glukozy oraz obniża ciśnienie krwi osobom z nadciśnieniem. Wykazano również, że stewia nie powoduje próchnicy zębów, a silne stężenia stewiozydu i wyciągu ze stewii mogą nawet zmniejszać namnażanie się bakterii, z tym że stężenia stosowane jako środek słodzący są raczej niskie, ale dodatkowo stewiozyd jest kompatybilny z fluorem i znacząco spowalnia rozwój płytki bakteryjnej na zębach i w ten sposób stewia może przyczyniać się do zapobiegania próchnicy zębów. Niestety z podaniem stewii dzieciom wypada również poczekać do ukończenia przez nie minimum 2 roku życia.



Ksylitol - nie będę się tutaj o nim rozpisywać, bo poświęciłam mu osobny post, w którym podałam link, pod którym znajdziecie więcej informacji. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z tym naturalnym  słodzikiem. Jednak badania nad bezpieczeństwem ksylitolu ciąglę trwają, więc nie przesadzajmy z jego używaniem. Tym bardziej, że ksylitol jest dobrze tolerowany przez dzieci dopiero po 3 roku życia, co nie znaczy, że odrobinka zawarta w jakimś ciastku zaszkodzi maluchom (ja często łączę go  cukrem nierafinowanym, tym samym zmniejszając ilość dodanego cukru i nie zastępując go w całości ksylitolem ponieważ ten ma w dużych ilościach działanie przeczyszczające). Dlatego nie stosujmy go w diecie dzieci przed 3 rokiem życia jako całkowity zamiennik cukru. Możemy jednak powoli  dziecko oswajać z tą substancją, ale też nie przed ukończeniem roczku. Wadą tego produktu jest wysoka cena, z tym że jest bardzo słodki i wystarczy go niewiele, by nadać potrawom słodyczy. Jednak powtórzę, że nie warto uczyć dzieci mocno słodkich smaków, wtedy wystarczy im naturalna słodycz z owoców i warzyw - bo pamiętajmy te zawierają już cukry i nie trzeba będzie wiele dosładzać. 


Miód - surowy, sam w sobie jest bardzo wartościowy, jednak jako zamiennik cukru nie powinien być stosowany ponieważ w dużych ilościach jest ciężkostrawny dla dzieci. Możemy dodać go odrobinę do zimnych i letnich napojów (nigdy do gorących) lub deserów, ale tylko pod warunkiem, że dziecko nie jest uczulone na produkty pszczele i skończyło rok. Niemowlęta poniżej 1 r.ż nie powinny spożywać miodu z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na możliwość wystąpienia silnej reakcji alergicznej i z powodu możliwej obecności bakterii Clostridium botulinum, która może powodować tzw. botulinizm u niemowląt, upośledzając system nerwowy dziecka. Nie można jednak miodu demonizować, bo jego wartości odżywcze i prozdrowotne są niezliczone. Postarajmy się, by miód, który chcemy podać dziecku pochodził ze sprawdzonego źródła i przed podaniem większej ilości najpierw przeprowadźmy test, czy dziecko nie jest uczulone. Zamiast miodu z kolei polecam syrop daktylowy, klonowy, orkiszowy lub inne zbożowe (ryżowy, jęczmienny, gryczany).

Dodam, że nie wymieniłam w zamiennikach cukru trzcinowego ponieważ nie różni się on wiele od cukru buraczanego. Najważniejsze, by nie był rafinowany, a to czy będzie buraczany, czy trzcinowy, to już naprawdę niewielka różnica, z tym, że na rynku najczęściej spotyka się buraczany i trzcinowy rafinowany lub trzcinowy nierafinowany. Także, jeśli wybierzemy ten nierafinowany, naturalnie brązowy (od melasy), to będzie on lepszym złem, bo dzięki melasie będzie zawierał śladowe ilości minerałów i w przeciwieństwie do cukru rafinowanego nie będzie "wzbogacony" o chemiczne substancje, takie jak dwutlenek siarki, kwas fosforowy czy kwas mrówkowy, ale nie jest on an pewno zdrowym zamiennikiem. I oczywiście stosujmy go z dużym umiarem, bo i tak w każdym produkcie go pełno.



14 komentarzy:

  1. Takich artykułów brakuje w polskiej "prasie kobiecej"! Proponuję, żeby zamieścić go na tablicach fanpage'ów producentów żywności dla dzieci jak np. bobovita, którzy bombardują sklepy kaszkami dla niemowląt słodzonymi cukrem lub jego równie szkodliwymi odmianami. Jednocześnie deklarują, że dają dzieciom, to co najzdrowsze! Wielu rodziców chyba w ogóle nie zdaje sobie sprawy z problemu. A polscy producenci czują się bezkarni, bo w naszym kraju nie ma regulacji prawnych zakazujących dodawania cukru do żywności dla niemowląt (a przecież w wielu krajach jest to zabronione!).

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety smutna prawda, ostatnio zauważyłam, że Nestle zaczęło robić kaszki bez cukru, ale też nie wrzuciłam ich do koszyka, bo skład pozostawia ciągle wiele do życzenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kamila, chylę czoła, świetna robota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że trochę pomogę przy wyborze tych dosłądzaczy, bo pamiętam jak sama się z tym zmagałam i szukałam w wielu miejscach...

      Usuń
  4. Gzie można kupić melasę jabłkową? Sprawdzałam w kilku eko-sklepach i nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam w tym http://www.zdrowazywnosc.lompart.pl/produkt,-10581 faktycznie jest rzadko spotykana, pozdrawiam

      Usuń
  5. a tu http://www.rozmaryn-sklep.pl/?243,melasa-jablkowa-bio-300g-vitam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma żadnych danych adresowych sklepu, tylko nr komórkowy, nie mogę tez znaleźć regulaminu. Czy to sprawdzony sklep?

      Usuń
    2. Nie wiem czy z niego korzystałam, ale raczej nigdy nie sprawdzałam sklepów z eko żywnością i nigdy nie było problemów.. Zawsze można zadzwonić i z nimi pogadać, albo napisać maila. Myślę, że ten sklep jest w porządku, miałam go w swoich zakładkach.

      Usuń
  6. A czy znasz prosty sposób na zastąpienie cukru w wypiekach? Coś w rodzaju przelicznika? :) I czy taki zwykły przepis ze zdrowym zamiennikiem cukru ma szanse się udać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, żeby zrobić puszyste ciasto bez uzycia cukru trzeba się napracować... Jeśli dziecko jest po 3 r.ż. używałabym ksylitolu - jest krystaliczny podobnie jak cukier i oczywiście dawałabym go nieco mniej, można mieszać z cukrem kokosowym lub trzcinowym. Jeśli dziecko jest młodsze (tak jak w moim przypadku) jest trudniej, ale da się w przypadku niektórych ciast - do kruchego daję daktyle zmielone lub syropy - wtedy daję trochę więcej mąki - do odpowiedniej konsystencji ciasta jeszcze przed upieczeniem tu przykład kruchych ciasteczek http://zdrowoinatemat.blogspot.com/2013/02/kruche-serduszka-orkiszowo-daktylowe-z.html, drożdżowe też dobrze wychodzi z tych proporcji http://zdrowoinatemat.blogspot.com/search?q=rogaliki (mąki dowolne), a wysokie ciasta lepiej wesprzeć albo ksylitolem, cukrem palmowym lub trzcinowym. Najtrudniej jest oczywiście z biszkoptem, i tu daję zawsze jakiś cukier, jeszcze nie robiłam z samym ksylitolem, bo zawsze częstuję małego. Marzy mi się ciasto idealne bez cukru i na pewno będę próbowała, jeśli się uda obiecuję opisać, być może jakiś przelicznik da się wtedy opracować, ale wydaje mi się, że to nigdy nie będzie takie samo ciasto jak z cukrem. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dziękuję! Akurat dziś odkryłam pyszny placek z dyni, na razie zrobiłam go w wersji bardzo niezdrowej, z białą pszenną mąką i białym cukrem, ale jako że jest bezmleczny (dieta mojego malucha), chciałabym go poprawić, by i on mógł skosztować bez wielkich wyrzutów sumienia z mojej strony ;) Jako że dynia, rodzynki i orzechy, to i daktyle powinny dopasować, choć samych szczerze mówiąc nie lubię. No i mąka orkiszowa razowa, jeśli uda mi się znaleźć :) Pozdrawiam poniekąd z Czechowa ;)

      Usuń
  7. Jak się uda chętnie wypróbuję przepis :) Można zmieszać mąkę pełnoziarnistą z jasną orkiszową, jest także wartościowa. Pozwodzenia i pozdrawiam również :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...