sobota, 24 sierpnia 2013

Makaron ze szpinakiem i suszonymi pomidorami w sosie z koziego sera - moje ulubione fettuccine




Tan makaron robiłam już drugi raz w ciągu miesiąca. A zaczęło się od tego, że szpinak wystrzelił mi w górę i nie miałam pomysłu, jak wykorzystać ścięte szczyty... do tego dania okazały się jak znalazł. Reszta sama się dobrała i powstała naprawdę dobra śródziemnomorska pasta. Czasami zdarza mi się, że robiąc zdjęcia nie mogę się już doczekać, kiedy zjem "modelowe" danie, bo zapach jest niezwykle kuszący i przy każdym pstryknięciu moje ślinianki pracują intensywnie i tak właśnie było przy tych zdjęciach, ale może również dlatego, że uwielbiam włoską kuchnię...






Składniki:

makaron fettuccine (wstążki)
szpinak (najlepiej młody) ok. 2-3 szklanek
suszone pomidory (u mnie 1,5 słoiczka 250 ml)
2 serki kozie (na ok. 400 g makaronu)
oliwki czarne bez pestek (jeden słoiczek  250 ml)
oliwa z oliwek extra virgine
pieprz kolorowy świeżo zmielony
parmezan
oregano i bazylia świeże i otarte
odrobina tymianku
sól morka do smaku
chilli (szczypta)
czosnek 3-4 ząbki
olej kokosowy do smażenia (opcjonalnie) 






Makaron gotujemy w osolonej wodzie z kilkoma łyżkami oliwy z oliwek. W tym czasie rozgrzewamy na patelni wodę z olejem/oliwą i dwoma ząbkami czosnku skrojonymi w płatki. Dodajemy szpinak i dusimy chwilkę, aż zmięknie i zmniejszy swoją objętość. Dodajemy pokrojone w paseczki suszone pomidory i przekrojone na pół oliwki. Chwilkę dusimy i doprawiamy bazylią i oregano (ja dałam troszkę świeżych ziół i otartych suszonych). Kiedy smaki się połączą dodajemy dwa serki kozie i mieszamy, w razie potrzeby rozrzedzamy lekko wodą i oliwą. Kiedy makaron jest gotowy odcedzamy go, lekko hartujemy zimną wodą i mieszamy dokładnie z sosem i startym drobno parmezanem. Na talerzach dekorujemy świeżymi ziołami i parmezanem. Jak na razie po cukinii z suszonymi pomidorami i parmezanem to moje najpyszniejsze danie tych wakacji, czas z takimi posiłkami zastępuje mi chwilowo wakacje nad ciepłym morzem.

Buon appetito!



piątek, 23 sierpnia 2013

Pełnoziarniste cynamonowo-orzechowe ciasto orkiszowe ze śwliwkami, jogurtem i olejem rzepakowym






W lodówce stoi dość spory słoiczek domowego masła orzechowego z daktylami i sezamem i czeka, żeby choć łyżeczkę dodać do jakiegoś przepisu. Długo nie musiało czekać, bo całkiem duża łycha trafiła właśnie do tego placka. Wsparłam się przepisem z bloga moje wypieki jednak jak zwykle trochę go zmodyfikowałam, między innymi ujmując cukru i zamieniając mąkę białą na pełnoziarnistą. 






Ciasto mimo, że razowe wyszło bardzo wilgotne, lekkie i mięciutkie o korzennym posmaku.





Składniki:

150 g mąki orkiszowej jasnej
150 g mąki orkiszowej grubej
20 g budyniu z wanilią burbońską (bio)
10 g cukru trzcinowego nierafinowanego z prawdziwą wanilią
50 g cukru trzcinowego nierafinowanego
50 g ksylitolu
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (z kamieniem winnym bio)
1/3 łyżeczki sody
łyżka cynamonu
30 ml syropu z agawy
2 duże jajka
250 ml jogurtu naturalnego
120 ml oleju rzepakowego
kopiasta łyżka masła orzechowego domowego

 śliwki (wg uznania) 





 Najpierw mieszamy ze sobą suche składniki (oprócz cukru). Żółtka oddzielamy od białek, a białka ubijamy na sztywną pianę, dodając pod koniec cukier. Następnie lekko, ale dokładnie łączymy z żółtkami, następnie z masłem orzechowym, syropem z agawy i z olejem, a na koniec z suchymi składnikami. Tortownicę na dnie wykładamy papierem do pieczenia, boków nie smarujemy niczym. Na wierzchu układamy umyte, osuszone i przekrojone na pół śliwki (nieco wciskając głębiej w ciasto). Jeśli przeszkadzają nam w cieście mało słodkie owoce, możemy śliwki lekko oprószyć cukrem lub ksylitolem. Piekarnik nastawiamy na ok. 175'C i do rozgrzanego wstawiamy ciasto (ja miałam mało czasu więc zwiększyłam w trakcie pieczenia temperaturę w pierwszym etapie na ok. 20 min do ok. 185'C, a pod koniec wróciłam do 170). Pieczemy ok. godziny (do suchego patyczka) regulując temperaturę wg uznania. Voila!


 



Smacznego!




czwartek, 22 sierpnia 2013

Masło orzechowe z sezamem i suszonymi daktylami




Kolejny raz masło orzechowe, tym razem nieco wzbogacone sezamem (najlepiej niełuszczonym) i suszonymi daktylami. Ja dodałam jeszcze łyżkę miodu, ale wyszło dość słodkie, więc nie jest to konieczne, ja dodałam go ze względu na walory zdrowotne, bo miód surowy jest jak najbardziej wskazany. Musimy jednak pamiętać, że takim masłem nie należy się objadać. Niewątpliwie jest ono zdrowe jednak tylko w małych ilościach. Więc jeśli najdzie nas ochota na coś słodkiego uraczmy się łyżeczką masła lub wzbogaćmy jego oryginalnym smakiem inne potrawy: zupy, sosy, placki, desery, w tym lody czy wypieki. Uwaga skierowana do alergików i małych dzieci: zarówno orzeszki arachidowe, sezam jak i miód mogą silnie uczulać. Lepiej, żeby takiego masła nie próbowały dzieci przed 3 r.ż. 





Składniki:

450 g wyłuskanych orzeszków ziemnych bez soli
30 g sezamu niełuszczonego (wcześniej uprażonego lekko na patelni)
łyżka miodu
4 daktyle suszone
łyżka oleju rzepakowego/orzechowego/sezamowego/kokosowego nierafinowanego






Sezam prażymy, tak by się nie przypalił. Orzeszki i miód wkładamy do naszej maszyny, która zmieli je na zwartą masę (uwaga! nie za gładko, bo masełko będzie zbyt rzadkie, ja zresztą lubię, kiedy wyczuwalne są w nim kawałeczki orzeszków). Pod koniec dodajemy olej oraz wystudzony sezam i już tylko lekko mielimy, żeby nie zmielić ziarenek sezamu (ważne, żeby nie był ciepły, bo roztopi tłuszcz z orzeszków). Możecie dodać dowolny olej o wartościowym składzie tłuszczowym, ja wybrałam rzepakowy, by wzbogacić masełko w dodatkowe kawsay omega-3 i -6. Na zdrowie i smacznego, bo to niewątpliwie chwila przyjemności dla naszych kubków smakowych...




środa, 21 sierpnia 2013

Sok ze świeżych zielonych ogórków i słodkich winogron bez cukru (wyciskarka do soków)





Uwielbiam świeżo wyciśnięte soki, jednak poza sezonem letnim trudno znaleźć odpowiednie, niepryskane, dojrzałe owoce lub warzywa, więc latem korzystajmy z naszych wyciskarek i sokowirówek i wyciskajmy kolorowe roślinki do ostatniej kropli. Tym razem orzeźwiająca propozycja warzywno-owocowa, zielony sok z ogórków i winogron, jeśli winogrona są bardzo dojrzałe może nie trzeba go dosładzać ja jednak dodałam dwa świeże listeczki stewii.


Składniki:

5 świeżych ogórków zielonych (z ekologicznej uprawy, bo nie będziemy pozbawiać ich skórki!)
ok. 1 litra winogron białych (po oddzieleniu od grona)
2 listki stewii






Ogórki, winogrona i stewię oczyszczamy, dokładnie myjemy, a jeśli chcemy dłużej przechować sok lub podawać go dzieciom polecam je sparzyć. Kroimy ogórki a winogrona oddzielamy od gałązek, następnie przepuszczamy razem z listkami stewii przez wyciskarkę lub sokowirówkę. I pijemy póki świeży bo wtedy najsmaczniejszy i najzdrowszy.


Soczek dozwolony po 1 r.ż.

Zupka z kiszonej cukinii z kaszą orkiszową po 8 miesiącu - pyszna alternatywa dla klasycznej ogórkowej




Jeśli zrobiliście w tym roku kiszoną cukinię obok tradycyjnych ogórków to polecam zrobić zupkę przypominającą w smaku ogórkową, a jeśli nie kisiliście cukinii to jeszcze nic straconego, bo krajowych cukinii jeszcze pod dostatkiem i naprawdę warto spróbować tego warzywa w tej nieco wyraźniejszej wersji. Tutaj KLIK znajdziecie przepis jak ją przygotować i zamarynować. Zupkę zrobiłam specjalnie dla synka, dlatego postanowiłam wzbogacić ją drobną kaszą orkiszową, dzięki której zupka jest bardziej sycąca, odżywcza i gęsta. Wychodzę z założenia, że maluchom i zresztą nie tylko, należy przemycać pełnoziarniste kasze gdzie tylko się da, nawet w domowych słodyczach.


Składniki:

3 średnie marchewki
6 małych ziemniaczków
kiszona cukinia (u mnie ok. 250 g)
2 ząbki czosnku
3-4 łyżki jogurtu naturalnego
kasza orkiszowa drobna ok. 2/3 szklanki
natka pietruszki
sól (jak zwykle u mnie himalajska - różowa)
łyżeczka cukru nierafinowanego (polecam kokosowy)
pieprz (do smaku)
kostka warzywna (bio bez sztucznych dodatków) lub domowy bulion
papryka słodka
kurkuma (pół łyżeczki)
nierafinowany olej rzepakowy


Warzywa dokładnie myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Zalewamy wodą, dodajemy kostkę lub bulion  i gotujemy ok. 20 min. Po tym czasie wsypujemy kaszę i gotujemy następne 10 min, na koniec dodajemy ukiszoną cukinię pokrojoną w kosteczkę i gotujemy kolejne 10 min. W tym czasie doprawiamy solą i przyprawami wg smaku i dodajemy posiekaną drobno natkę pietruszki i 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę. Jeśli mamy urządzenie typu Thermomix to polecam od razu w nim gotować, a później na tym właśnie etapie rozdrobnić wg uznania całą zawartość, jeśli nie, to przelewamy całość do melaksera lub rozdrabniamy wg uznania blenderem ręcznym. Na koniec w kilku łyżkach zupy rozprowadzamy jogurt i zabielamy zupkę. Jeśli nie możecie z jakichś powodów jeść produktów mlecznych zastąpcie go mleczkiem lub jogurtem wegańskim. Smacznego i na zdrowie!
Ja zawsze robię zapas na kilka dni przelewając gorącą zupkę do wyparzonych słoiczków i jeszcze na 10 min wstawiam do rozgrzanego do 120'C piekarnika i pozostawiam do ostygnięcia, a później przechowuje w lodówce (nie mam chłodnego pomieszczenia typu spiżarnia). Porcji na następny dzień nie pasteryzuję w piekarniku. Przed podaniem maluchowi, zawsze łączę z łyżeczką oleju rzepakowego nierafinowanego, żeby dostarczyć małemu kwasów omega-3 i -6.

Tak przygotowaną zupkę możemy  podać dzieciom już po 8 miesiącu życia.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Grillowna CUKINIA z suszonymi pomidorami i parmezanem

 



Przepisów z cukinią w roli głównej przybiera odkąd mam własne w ogródku przy domu, wyjątkowo obficie owocują i co kilka dni mam gigantyczny okaz do obróbki. Cukinia w wersji z fetą zainspirowała mnie do dalszych eksperymentów z ugrillowaną wcześniej cukinią, a połączenie jej z ziołami śródziemnomorskimi i z czosnkiem skłoniło do pozostania w tych gorących klimatach. Tak więc korzystając ze składników, które akurat miałam pod ręką powstała niebanalna w smaku, ale prosta w wykonaniu przystawka.



Składniki:

cukinia
suszone pomidory w oliwie
parmezan
4 ząbki czosnku (średnie)
oregano
bazylia
pieprz kolorowy
odrobina chilli
papryka słodka
olej rzepakowy
oliwa z oliwek (opcjonalnie)
łyżka sera koziego kremowego
sól (moja ulubiona różowa himalajska)


Cukinię myjemy, przekrawamy na pół wzdłuż, ponownie wzdłuż i jeszcze raz wzdłuż każdą część. Otzrymane 8 części kroimy w poprzek na małe kawałeczki. Z przypraw, oleju (olej rzepakowy nadaje się lepiej do obróbki termicznej niż bardziej popularna oliwa z oliwek)i 3 ząbków czosnku robimy marynatę i zalewamy nią cukinię. Odstawiamy na minimum 20 min. układamy na grillu (najlepiej elektrycznym lub gazowym) lub na blasze wyścielonej papierem do pieczenia w piekarniku, albo po prostu na patelni i smażymy/pieczemy do miękkości. W tym czasie mieszamy olej lub oliwę z przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku, odrobiną chilli i serkiem kozim mieszamy z ciepłą cukinią. Drobno siekamy suszone pomidory i dodajemy do cukinii i mieszamy. Wszystko oprószamy dość obficie startym parmezanem i mieszamy ponownie. Na koniec doprawimy świeżo zmielonym pieprzem.








W mojej wersji danie to bezpieczne jest dla dzieci nieco starszych po 5 roku życia, jeśli jednak zrezygnujemy z chilli możemy serwować po 3 r.ż ze względu na parmezan, którego oszczędziłabym najmłodszym maluszkom.
 


Orkiszowe placuszki z malinkami




A oto kolejna propozycja owocowych placuszków. Tym razem bez gotowanej kaszy, wtsraczą jajka, mąki i maliny lub inne sezonowe owoce. Myślę że za rok na pewno zrobię z truskawkami...


Składniki:


4 jajka
4 czubate łyżki mąki orkiszowej (2 pełnoziarnistej, 2 drobnej)
łyżka skrobi kukurydzianej
wanilia
syrop daktylowy lub cukier kokosowy dla słodkości
cynamon
maliny (sporo)
olej kokosowy (do smażenia)

Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy żółtka, mąki i słodzik, mieszamy dokładnie, ale delikatnie, a na koniec dodajemy umyte i osuszone owoce. 


 



Na patelni rozgrzewamy malutką ilość oleju, tak, żeby była jedynie zwilżona i smażymy na małym ogniu pod szczelnym przykryciem z obydwu stron (często zmieniając stronę). Mniam, na zdrowie!





Puszyste jaglano-owsiane placuszki z jeżynami - po prostu lato zamkniete w kilku kęsach...



Ostatnio Sowa zmobilizowała mnie do zrobienia owocowych placuszków, na które już dawno miałam ochotę, także dziękuję za inspirację i motywację. 
Kasza jaglana jest kaszą bezglutenową, a przede wszystkim bardzo zdrową, zwłaszcza dla maluchów, więc jemy ją prawie codziennie pod różną postacią. Tym razem ukryliśmy ją w delikatnych, puszystych i rozpływających się w ustach owocowych placuszkach.






Składniki:

160 g ugotowanej kaszy jaglanej
4 jajka
ok. 40 g mąki owsianej pełnoziarnistej
płaska łyżka skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej
2 łyżki jogurtu naturalnego
łyżka budyniu z wanilią burbońską (bio)
2 łyżki cukru kokosowego (lub innego nierafinowanego)
olej kokosowy (lub inny do smażenia) 
jeżyny (lub inne owoce) dowolna ilość





Żółtka oddzielić, białka ubić na sztywno. W naczyniu z blenderem zmielić na gładko żółtka, cukier, kaszę i jogurt. Połączyć z białkami i dosypać mąki i budyń. Umyte i osuszone owoce zmieszać delikatnie z ciastem. Ciasto powinno być puszyste (jak biszkoptowe) jeśli po pierwszej próbie smażenia, placuszki będą się rozpadały, należy dosypać jeszcze troszkę mąki. Patelnię zwilżyć olejem kokosowym minimalnie po całej powierzchni, mocno rozgrzać, zmniejszyć ogień, wyłożyć łyżką niewielkie porcje i nieco rozpłaszczyć. Smażyć na małym ogniu pod szczelnym przykryciem zmieniając strony, na tyle często, żeby placuszki się nie przypaliły.





Możemy podawać z musami, jogurtami lub ulubionymi powidałmi


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Dieta i zioła pomocne w staraniach o upragnione dziecko - czyli co warto jeść i pić, a z czego zrezygnować by wzmocnić naszą płodność

 


Życzę owocnej lektury!

Coraz częściej spotykamy się z problemami z płodnością, zarówno u pań jak i panów. Wiadomo, że są przypadki cięższe, w których pozostaje jedynie nadzieja, ciężkie wymagające farmakoterapii i często inwazyjnych zabiegów specjalistycznych i te lżejsze, w których z pewnością jesteśmy w stanie pomóc sobie sami.
Zajęci pracą i codziennymi obowiązkami często nie przykładamy dużej wagi do naszego stylu życia, a przede wszystkim do naszego odżywiania. O tym głównie chcę napisać. Świadomość, że to co jemy ma wielki wpływ na funkcjonowanie całego naszego organizmu jest pierwszym stopniem do naszego zdrowia.

Zostało udowodnione naukowo, że ma ona wielki wpływ na płodność. Między innymi naukowcy z Harvard School of Public Health wyodrębnili grupę produktów i nawyków żywieniowych mogących znacznie poprawić płodność.

Do diety należy włączyć:

1. Oleje bogate w kwasy jedno- i wielonienasycone (olej rzepakowy, lniany, oliwa z oliwek), zamiast tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego oraz tłuszczów trans obecnych w przetworzonej żywności np. chipsach, ciastkach, batonach.
2. Białko roślinne (rośliny strączkowe) zamiast białka zwierzęcego. Nie musisz jeść mięsa.
3. Błonnik (produkty zbożowe pełnoziarniste, warzywa, owoce, bakalie) zamiast produktów z mąki białej pszennej.
4. Witaminy i minerały (świeże owoce i warzywa, soki wyciśnięte ze świeżych owoców, bakalie, kasze, jaja) Nie musisz spożywać nabiału, jeśli zadbasz o zbilansowaną dietę z uwzględnieniem warzyw krzyżowych i roślin strączkowych
5. Zamienniki cukru rafinowanego (cukier kokosowy, melasa, stewia, ksylitol, słodkie bakalie jak daktyle czy rodzynki, ewentualnie syrop klonowy, daktylowy, orkiszowy, pamiętając, by często je zmieniać).
Starajmy się, by na naszych talerzach było różnorodnie i kolorowo, a produkty, które będziemy wybierać, starajmy się, by pochodziły ze źródeł ekologicznych i odpowiadały naszej strefie klimatycznej i określonej porze roku, czyli np. nie jedzmy świeżych, czerwoniutkich pomidorów zimą, a latem korzystajmy z naszych krajowych warzyw i owoców.
Zwróćmy uwagę na warzywa bogate w niezbędny kwas foliowy. Znajdziemy go w orzechach nerkowca, szpinaku, kalafiorze, bobie, fasoli, brukselce, grochu, jajku, kapuście, sałacie, szparagach i pomidorach. Już na kilka miesięcy przed planowanym zapłodnieniem powinnyśmy zadbać, by w naszej diecie go nie zabrakło. Wspomagająco działa również olej z wiesiołka i olej lniany.
Oprócz dużej ilości wody i świeżych soków (zamiast słodzonych napojów gazowanych bądź soków z kartonów) poleca się również popijanie naparów z nagietka, liści malin, przywrotnika, rdestu ptasiego, lukrecji, macy (maki), czerwonej kończyny, mniszka, melisy, dzikiej róży, szyszki chmielu, pokrzywy, niepokalanka i kaliny. Niektóre z tych ziół zawierają fitohormony, czyli substancje zachowujące się bardzo podobnie do ludzkich hormonów. Wyżej wymienione zioła wpływają pozytywnie na organizm kobiety, przede wszystkim regulując gospodarkę hormonalną, wzmacniając mięśniówkę macicy, rozrzedzając i klarując śluz, ułatwiając tym samym zapłodnienie oraz zagnieżdżenie się zarodka. Natura jest niesamowicie wielką apteką, dlatego szkoda pominąć jakieś dobroczynne ziółko. W aptekach i sklepach zielarskich dostępne są gotowe mieszanki ziół w postaci herbatek lub tabletek wspomagających zajście w ciążę (zioła Ojca Klimuszki, mieszanka Ojca Sroki, niepokalanek - Castagnus itp.). A kubek czarnej herbaty lepiej zamienić na zieloną, białą lub rooibos.

Dieta tyczy się również przyszłych tatusiów, badania wykazały, że to co jedzą mężczyźni wpływa na jakość ich nasienia. Mężczyźni powinni spożywać więcej nienasyconych kwasów tłuszczowych, znajdujących się w tłustych rybach i olejach – zwłaszcza rzepakowym (nie powinni przesadzać z olejem lnianym, chyba że są zagrożeni nowotworem prostaty, ze względu na obecne w nim fitoestrogeny), witamin A, B, kwasu foliowego, witaminy C i E oraz cynku i selenu. Źródłem cynku i selenu są ryby, orzechy, pestki słonecznika, dyni, nasiona sezamu.
Oczywiste jest zrezygnowanie z jakichkolwiek nałogów szkodzących naszemu zdrowiu (palenie, nadużywanie alkoholu – wskazana jest abstynencja, picie mocnej kawy, herbaty) oraz odstawienie słodkich, sztucznych napojów, zwłaszcza coli, która oprócz dużej ilości cukru i dwutlenku węgla zawiera kofeinę i kwas fosforowy, które nie sprzyjają naszemu zdrowiu i kondycji. 

Myślę, że jakakolwiek diagnoza zapadnie tyle możemy zrobić od siebie.
Powodzenia!

niedziela, 18 sierpnia 2013

ŚRÓDZIEMNOMORSKA CUKINIA - grillowana - z fetą i miętą





Pierwszy raz spróbowałam cukinii podanej w podobny sposób u naszej zaprzyjaźnionej sąsiadki (dzięki Aga), oryginalny przepis pochodzi z Kwestii Smaku. Od tamtej pory eksperymenty wokół tego pomysłu nie mają końca, a cukinia z fetą rządzi tego lata na naszym stole i zachwyca wszystkich tym idealnym połączeniem smaków, aż dziw, że dopiero teraz się z Wami tym dzielę.









Składniki:

duża cukinia (dowolna)

Marynata do cukinii:

ząbki czosnku
sos sojowy 1 łyżka
ocet balsamiczny słodki 1 łyżka (lub sok z cytryny i miód)
sól morska lub przyprawa warzywna bez polepszaczy
pieprz kolorowy
chilli
słodka papryka
szczypta oregano, bazylii, tymianku (może być mieszanka włoska)
olej rzepakow/oliwa z oliwek


Pasta:

ser typu feta (najlepiej z mleka owczego lub koziego) ok. 100 g
oliwa z oliwek 4-5 łyżek
2 łyżeczki dobrej musztardy
sok z cytryny ok. 2 łyżek
3 średnie ząbki czosnku
pieprz kolorowy świeżo zmielony
ocet balsamiczny słodki 1 łyżka lub płaska łyżeczka miodu
imbir świeży (odrobinka)
świeża mięta drobno posiekana (sporo do smaku)









Cukinię myjemy i kroimy na pół wzdłuż, później jeszcze raz na pół i jeszcze raz na pół (otrzymamy 8 części) i wszystkie kroimy w poprzek na kawałeczki o długości ok. 3 cm, albo po prostu w grubsze plastry. Marynujemy w marynacie przez minimum 20 min. Cukinię grillujemy lub pieczemy w piekarniku, albo nawet smażymy/dusimy na patelni. W tym czasie mieszamy składniki na pastę i mieszamy z gorącą cukinią. Pod wpływem ciepła pasta delikatnie się roztopi i dobrze wymiesza z cukinią. Polecam, to jedna z moich ulubionych potraw z cukinią w roli głównej.








Równie pyszna okazała się w wersji z grillowaną papryką.









W mojej wersji danie to bezpieczne jest dla dzieci nieco starszych po 5 roku życia, jeśli jednak zrezygnujemy z chilli możemy serwować wcześniej zmniejszając ilość czosnku i przypraw.






wtorek, 13 sierpnia 2013

Powidła morelowo-śliwkowe BEZ CUKRU, słodzone suszonymi daktylami




Uwielbiam wszelkie śliwy w każdej postaci, a zwłaszcza wydobywane ze słoiczków... Niestety "śliwkowe" owoce słyną z tego, że zasypują nas najczęściej co drugi rok.. i tak to lato obdarowało nas mnóstwem pomarańczowych morelek i śliwek. Jeśli chodzi o morelę, to do przetworów wolę tą odmianę o drobniejszych owocach i gładkiej skórce, można wtedy bez problemu smażyć owoce ze skórką i nie zmienia ona smaku konfitury. Kiedy natomiast dysponujemy odmianą o większych owocach, grubszej i niejednorodnej (plamistej) skórce, lepiej jest ją obrać ponieważ powidła będą bardziej kwaśne z lekką goryczką (dobre do mięs). 





Nie chciałam używać cukru do tej marmolady ponieważ jak wiadomo cukier nie jest korzystny dla naszego zdrowia, a zwłaszcza dla maluchów, a powidła z dziadkowych morelek i babcinych śliwek są zarezerwowane dla najmłodszego łasucha w rodzinie. Dlatego zamiast cukru dodałam suszone daktyle, które podczas smażenia miękną, rozpadają się i dosładzają naturalnie naszą konfiturę, a przy okazji wzbogacają przetwory o cenne minerały, błonnik i salicylany. Jeśli powidła byłyby z samych śliwek, wtedy możemy dodać o połowę mniej daktyli, albo wcale, wszystko zależy od słodyczy w owocach, w tej wersji morele dość mocno zakwaszają, stąd więcej daktyli.



Składniki:

morele (nie pryskane)
śliwki (nie pryskane)
daktyle suszone - najlepiej bio (ok. 25 daktyli na ok. 3 kg owoców)
agar (opcjonalnie) ok. 3 łyżeczki na ok. 3 kg owoców







Owoce myjemy i pozbawiamy pestek, jeśli skórka morelek jest gorzkawa i twardsza to ją obieramy. Owoce przekładamy do garnka i mieszamy z suszonymi daktylami (bez pestek). Smażymy do momentu kiedy owoce ładnie się połączą (daktyle również). Powstały sok możemy odlać do wyparzonych buteleczek i pasteryzować ok. 15 min w 120'C. Jeśli powidła wciąż są za rzadkie pod koniec smażenia dodajemy agar, dokładnie mieszamy i smażymy jeszcze ok. 10 min. Gorące powidła przekładamy do wyparzonych słoiczków i pasteryzujemy podobnie jak soki.

Uwielbiam...




KISZONKI na zdrowie - kiszone OGÓRKI i kiszona CUKINIA




Ze względu na to, że to mój debiut jeśli chodzi o kiszenie, postanowiłam zaczekać z publikacją tego przepisu dopiero, gdy otworzę choć jeden słoiczek i skosztuję. Z ulgą mogę Wam przekazać moją receptę na udane, jędrne warzywa kiszone. Robiłam je wg wskazówek mojej mamy, a przyprawy dobrałam tradycyjne, bo w kiszonkach akurat takie smakują mi najlepiej.






Dlaczego warto jeść kiszone warzywa? Po pierwsze są bogatym źródłem witamin, zwłaszcza witaminy C i minerałów, wspomagają rozwój mikroflory jelitowej, wzmacniają odporność, są lekkostrawne i niskokaloryczne, dostarczają błonnika regulując pracę jelit i dają uczucie sytości no i oczywiście świetnie smakują jako dodatek do dań lub samodzielna koktajlowa przekąska. Wartościowy jest również sok powstający w wyniku kiszenia, ale należy go rozcieńczać przed spożyciem, ponieważ zawiera zazwyczaj sporo soli, która jak wiadomo podwyższa ciśnienie.


Składniki:

Kiszone ogórki:

twarde ogórki średniej wielkości (nie pryskane)
korzeń chrzanu
baldachy kopru
czosnek
sól (łyżka na litr)
woda


Kiszone cukinie:

duża cukinia (nie pryskana)
korzeń chrzanu
baldachy kopru
czosnek
gorczyca (cała)
pieprz kolorowy (ziarnisty)
ziele angielskie (ziarniste)
imbir suszony (korzeń)
sól ok.1,5  łyżki na litr
cukier trzcinowy nierafinowany łyżeczka na litr


Najpierw przygotowujemy sobie słoiki (najlepiej litrowe). Myjemy i wypiekamy w piekarniku w 120'C przez ok. 10 min. Warzywa myjemy dokładnie i osuszamy, przygotowujemy koper (opłukany) oczyszczone ząbki czosnku i ostrugany (wcześniej umyty) korzeń chrzanu. W przypadku ogórków zagotowujemy wodę z solą. Na dnie słoików układamy koper i ciasno ustawiamy w pionie ogórki jasnym końcem do góry, tak, żeby się nie ruszały. W szczeliny między ogórkami wciskamy kilka ząbków czosnku i chrzan. Zalewamy wrzącą zalewą solną zakrywając całkowicie warzywa. Zakręcamy szczelnie i odstawiamy w ciepłe miejsce na kilka dni i później albo zjadamy, albo  przenosimy do chłodnego, ciemnego pomieszczenia.

Jeśli chodzi o cukinię, to najpierw zagotowujemy wodę i dodajemy kilka ziaren pieprzu kolorowego i ziela angielskiego (nie za dużo, bo zalewa będzie gorzka), płaską łyżkę gorczycy i kilka plasterków suszonego imbiru. Doprawiamy solą i cukrem i gotujemy. Cukinię kroimy wzdłuż na 8 części (najpierw na pół, później połówki na pół i ćwiartki na pół) i w poprzek wszystkie części jeszcze na pół, tak, żebyśmy otrzymali słupki wysokości i średnicy przeciętnego ogórka. Następnie z każdego słupka odkrawamy część z gniazdem nasiennym pozostawiając jedynie jednorodną, zwartą część miąższu. I postępujemy tak samo jak w przypadku ogórków. 
Ja otworzyłam cukinię na 3 dzień i była już dobra, za kilka dni kolejny słoiczek i była wciąż jędrna ale za to bardziej aromatyczna, niestety dłużej jak 5-7 dni nie polecam jej przechowywać, gdyż bardzo mięknie i wtedy nadaje się jedynie na zupę podobną do ogórkowej. Polecam wszystkim! 

Kiszone warzywa możemy podawać maluchom po 10 miesiącu, oczywiście wtedy obierzmy je ze skórki i jeśli trzeba rozdrobnijmy, a w formie zupki ogórkowej czy kapuśniaczku możemy serwować po 8 miesiącu. Dla dzieci z alergią pokarmową kiszonki są dobrym zamiennikiem jogurtów i pomagają regulować pracę jelit.Przepis na zupkę z kiszonej cukinii znajdziecie tutaj.






poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Domowe "BOBOFRUTY" brzoskwiniowe z morelami albo jezynami po 7 miesiącu BEZ CUKRU




Dostaliśmy dwie skrzynki działkowych, niepryskanych brzoskwiń od sąsiadki. Najpierw myślałam, że zrobię z nich kolejne powidła, ale przypomniałam sobie o wyciskarce, która trochę się przykurzyła przez ostatnie tygodnie i pomysł na domowe bobofruty wydał się zachęcający, choćby dlatego, że sporo sklepowych kupujemy, a nie są tanie i na pewno nie tak zdrowe jak domowe. Także pierwsza tura za nami, jeszcze drugie tyle czeka w lodówce. Na pierwszy rzut brzoskwinie w towarzystwie dziadkowych moreli i jeżyn. Bez dodatku cukru - 100% owoców.



 























Składniki:

brzoskwinie
morele lub jeżyny (oczywiście możemy zrobić z dowolnych owoców ekologicznych)
woda (opcjonalnie - jeśli mus wyjdzie zbyt gęsty)



Brzoskwinie myjemy bardzo dokładnie, najlepiej 3 krotnie, możemy dodatkowo sparzyć wrzątkiem. Nie obieramy skórki, jeśli mamy pewność, że nie były opryskane. Przekrawamy na pół i odkładamy do naczynia. Myjemy i sparzamy morele i/lub jeżyny (w przypadku moreli również pozostawiamy skórkę i wypestkowujemy). Jeśli dysponujemy wyciskarką ślimakową to mamy bardzo ułatwione zadanie ponieważ wrzucamy kolejno owoce do wyciskarki i otrzymany mus przelewamy do garnka i zagotowujemy mieszając od czasu do czasu (od momentu wrzenia ok. 5 min). Jeśli nie posiadamy wyciskarki ślimakowej możemy zmiksować owoce na gładki mus i ewentualnie przetrzeć przez sito, albo przed albo po zagotowaniu, chyba po zagotowaniu będzie efektywniej, tylko wtedy zagotowujemy go jeszcze raz tuż przed nałożeniem do buteleczek. W piekarniku w ok. 120'C wyparzamy umyte i osuszone butelki i zakrętki, napełniamy wrzącym musem (jeśli jest zbyt gęsty możemy go delikatnie rozcieńczyć wrzątkiem, ale nie musimy, można to zawsze zrobić bezpośrednio przed podaniem dziecku). Zakręcone buteleczki wstawiamy jeszcze na 15 min do nagrzanego do 120'C piekarnika. Ja na razie na wszelki wypadek przechowuję je w lodówce, bo jest dość ciepło w domu, ale chyba wytrzymałyby po prostu w chłodnym pomieszczeniu, którego niestety mi brakuje.





Drożdżowe ciasto razowe z brzoskwiniami i domową marmoladą




I tak przepis z końca kolejki oczekujących na wpis wskoczył na sam początek jeszcze cieplutki... Delikatne drożdżowe ciasto z mąk pełnoziarnistych z owocami sezonowymi i domowymi powidłami.


Składniki:

Ok. 470 g mąk (u mnie 230g pszenna jasna, orkiszowa pełnoziarnista 170g, owsiana pełnoziarnista 70g)
mleko owsiane lub zwykłe ok. 150 g
65 g drożdży świeżych
2 jajka
dużo (dwie garści) skórki pomarańczowej kandyzowanej (najlepiej eko w cukrze trzcinowym lub ksylitolu) albo naturalnego olejku pomarańczowego
laska wanilii (ziarenka) lub esencja naturalna wg uznania
60 g cukru pudru trzcinowego nierafinowanego albo 10g cukru t.n. i 30g ksylitolu (wersja II dla osób po 3 r.ż)
120 g masła

morele lub inne owoce (jeśli lubicie słodsze, należy je wcześniej zasypać cukrem lub innym słodem)
ulubiona marmolada 






Do miski lub robota kuchennego wsypujemy ok. 400 g mąk (w tym pełnoziarnistych), dodajemy ok. 120 g mleka i kruszymy doń drożdże (celowo nie wsypujemy całości mąk i mleka od razu, żeby wyczuć konsystencję). Następnie dodajemy, jajka, lekko miękkie masło i cukier. Wyrabiamy... Dodajemy skórkę i wanilię i jeszcze raz mieszamy - jeśli ciasto jest zbyt zbite dodajemy mleko, a jeśli zbyt rzadkie dodajemy mąki. W moim przypadku, na początek dodałam resztę mleka i na koniec wyrównałam konsystencję mąką owsianą. Ciasto powinno być dość luźne i klejące ale trzymające się kupy ;). Nie może być zbyt zbite, jak na pizzę ani za rzadkie - lejące się. Przekładamy je do tortownicy wyścielonej na dnie papierem do pieczenia (boków nie smarujemy niczym ani nie wykładamy). Układamy na nim brzoskwinie lub inne owoce i pozostawiamy na ok. 20 min w ciepłym miejscu. Nagrzewamy piekarnik do 180'C i pieczemy ok. 30-40 min pod koniec kiedy cisto wysoko wyrośnie i zacznie się rumienić zmniejszamy temperaturę do 150 i pieczemy jeszcze 10-15min , a później wyłączamy piekarnik i pozostawiamy na ok. 10 min. Kiedy jest gotowe (możemy sprawdzić patyczkiem) wyjmujemy i jemy ostudzone (u mnie było lekko ciepłe, ale ponoć to niezdrowe). Ja każdy kawałek przed podaniem smarowałam konfiturami, bo inaczej ciasto jest mało słodkie. Idealne do kubeczka inki :) Smacznego!





piątek, 2 sierpnia 2013

Cukinia zapiekana w jajkach albo po prostu omlet z cukinią

 


To jedno z dań mojego dzieciństwa... Do dziś czuję zapach cukinii przyrządzanej przez mojego tatę, zapiekanej pod jajkami i serem żółtym, oprószonej świeżymi ziołami, a zwłaszcza kolendrą. 
To idealna propozycja na proste ale zarazem niebanalne śniadanie.



Składniki:

cukinia (lepiej młoda z miękką skórką)
przecier pomidorowy
oliwa z oliwek
3 ząbki czosnku
świeże zioła: oregano, kolendra, bazylia
pieprz kolorowy
sól
ocet balsamiczny słodki
4 jajka
mozzarella
pomidory (opcjonalnie)



Cukinię myjemy i kroimy w plastry o grubości max 1 cm, nacieramy solą i przeciśniętym ząbkiem czosnku. Odstawiamy i w tym czasie przygotowujemy marynatę. Przecier mieszamy z oliwą, dwoma ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę, octem balsamicznym słodkim, odrobinką soli, pieprzem kolorowym i poszatkowanymi ziołami. Zalewamy cukinię i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na minimum 10 min, albo dłużej jeśli mamy czas. Można nastawić ją nawet dzień wcześniej. Na patelni rozgrzewamy oliwę i układamy plastry obok siebie. Pod przykryciem dusimy, z obydwu stron do lekkiego zarumienienia. Kiedy cukinia jest prawie gotowa na tym etapie na każdym krążku możemy ułożyć plaster pomidorka. W kubeczku rozbełtujemy jajka z solą i pieprzem i zalewamy całość na wierzchu posypując startą mozzarellą lub innym serem. Zapiekamy pod przykryciem. Podajemy z sałatami, rukolą i świeżymi ziołami lub sosem (identycznym jak marynata).




Spaghetti napoli z kozim serkiem





Postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na szybkie spaghetti napoli, idealne dla maluszków, wzbogacone serkiem kozim. Możemy go zrobić na różne sposoby, robiąc wszystko od zera, zaczynając od samego makaronu, ale ja skorzystałam tym razem z półproduktów. Makaron kupiłam w rossmanie - takie ładne dinusie z bio semoliny i sos również z pomidorków ekologicznych zawekowanych, tylko sama doprawiłam świeżymi ziołami, czosnkiem, oliwą i naturalnym serkiem kozim. Przyznam, że ten smak rozpieścił moje podniebienie i następnym razem przygotuję dla większego grona.


Składniki:

makaron z semoliny
pomidorki bez skórki w słoiku
oliwa z oliwek extra virgine 2 łyżki
świeża bazylia, oregano, kolendra
otarte bazylia i oregano
pieprz kolorowy
sól morska do smaku
papryka słodka
czosnek ząbek
cebulka suszona
sok z 1 jabłka lub marchewki
50 g serka koziego naturalnego (bez polepszaczy)



Makaron należy ugotować wg wskazówek na opakowaniu. Na oliwie rozgrzać przeciśnięty czosnek z odrobiną suszonych ziół (bazylii, oregano i cebulką). Zanim czosnek się przyrumieni dodać pomidorki i sok jabłkowy/marchewkowy oraz drobno poszatkowane świeże zioła, dokładnie połączyć i chwilkę dusić. Dodać serek (ilość wg smaku), mieszać do całkowitego rozpuszczenia i dosmakować solą, papryką i pieprzem. Podawać z łyżką schłodzonego serka. Pycha!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...