środa, 1 stycznia 2014

Bezglutenowe placuszki jaglane z daktylami i jabłkami - najlepsze.






Kolejna odsłona placuszków biszkoptowych z jabłkiem i znów wydaje mi się, że najlepsza z dotychczasowych... Kiedy ja przestanę improwizować ;)








Składniki:
 
250g ugotowanej kaszy jaglanej
50ml wody
9 suszonych daktyli bez pestek
100g jogurtu naturalnego/gęstego mleka kokosowego
3 jajka
4-5 łyżek mąki gryczanej
1 łyżka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
2 jabłka pokrojone w bardzo cieniutkie plasterki
puder waniliowy lub esencja
cynamon





























Białka ubić na sztywno. Daktyle zmielić z kaszą i jogurtem/gęstym mlekiem kokosowym, żółtkami i połączyć z pianą z białek i z resztą składników. Smażyć na bardzo małym ogniu, na lekko zwilżonej olejem (kokosowym) patelni, pod przykryciem na patelni zmieniając stronę.





Domowa ćwikła.






Nigdy nie ucierałam sama chrzanu, ale kupuję ekologiczny w słoiczku i mieszam z upieczonymi startymi buraczkami, doprawiam i gotowe! 




Składniki:

słoiczek chrzanu bio
buraczek ćwikłowy
2 łyżeczki ksylitolu lub cukru nierafinowanego
łyżeczka soli
sok z połowy cytryny/2 łyżki octu jabłkowego
pieprz świeżo zmielony




























 Buraczka pieczemy w 200'C w folii aluminiowej przez godzinę, studzimy, obieramy i ucieramy na drobnych oczkach, mieszamy z chrzanem, doprawiamy wg smaku i przekładamy do słoiczka. Najlepiej smakuje jak postoi troszkę w lodówce. 


* UWAGA! Ćwikła jest ostra, dlatego nie powinniśmy podawać jej małym dzieciom. Dla dzieci poniżej 5 r.ż. możemy zrobić delikatniejszą, dodając mniej chrzanu i podawać w malutkich ilościach. Dzieci poniżej 3 r.ż. nie powinniśmy jeszcze częstować chrzanem.





Carpaccio z pieczonego buraka w sosie balsamicznym.





Carpaccio wegetariańskie lubię w każdej wersji, także wiedziałam, że i buraczane przypadnie mi do gustu. Pokrojone cieniutko, buraczki, skropione sosem balsamicznym i oprószone startym oscypkiem i zieloniutką kolendrą lub pietruszką musi smakować obłędnie i tak właśnie było. Zapraszam...


 
























 
 Składniki:

buraczki 
oscypek lub inny ser owczy lub kozi

sos:

ocet balsamiczny
miód
sok z cytryny
sos sojowy ciemny
ząbek czosnku (opcjonalnie)

natka kolendry lub pietruszki






Buraczka pieczemy w folii aluminiowej ok. godziny w 190-200'C. Studzimy, kroimy jak najcieniej w plastry. Układamy na talerzu. W butelce mieszamy składniki na sos i wstrząsamy. Skrapiamy buraczki, oprószamy serem i natką. Idealne do czosnkowych grzanek. Smacznego i na zdrowie!




Batoniki MUSLI bez cukru, z amarantusem i jagodami goji.






Zawsze chciałam zrobić własne batoniki musli, bo bardzo lubię tego typu słodycze i na pewno są zdrowsze od innych batonów i ciasteczek. Niestety sklepowe zawierają bardzo dużo cukru, więc ze zdrowiem wiele wspólnego nie mają. Dlatego polecam zrobić własne wg indywidualnych potrzeb smaku. W takim batoniku możemy umieścić dosłownie wszystko co najbardziej lubimy. 





























Składniki:

100g amarantusa ekspandowanego
200g płatków jęczmiennych lub innych
2-3 łyżki mąki orkiszowej lub innej
1 jajko
3-4 łyżeczki oleju kokosowego
150 ml soku ulubionego (bez cukru)
150 ml syropu klonowego lub innego
3 łyżeczki ksyliotlu
3 łyżki płatków migdałowych
jagody goji
rodzynki
skórka z cytryny/pomarańczy kandyzowana ekologiczna
1-2 łyżeczki cynamonu lub przyprawy do piernika
miąższ z 1 laski wanilii
pół łyżeczki proszku do pieczenia








Suche składniki wsypujemy do miski. Owoce suszone namaczamy w wodzie. Olej, syrop klonowy i ksylitol łączymy i podgrzewamy w rondelku lub na patelni pilnując, by się nie przypalił. Łączymy słód ze składnikami w misce i dodajmy, jajko, sok i owoce. Mieszamy dokładnie. Piekarnik rozgrzewamy do 160'C. Masę ugniatamy dokładnie na dnie (najlepiej) sylikonowej formy lub innej wyłożonej papierem do pieczenia na grubość ok. 1 cm lub mniej. Im cieńszy tym bardziej chrupiący będzie nasz batonik. Pieczemy ok. 30 min. Kiedy ciasto lekko przestygnie kroimy je w paski na kształt batoników. Takie batony charakteryzują się długą trwałością. Na zdrowie!





Kolorowa, warstwowa sałatka śledziowa z buraczkiem - ŚLEDZIK inaczej




Moja ulubiona sałatka śledziowa. Zawsze robiła ją moja mama, a teraz ja przejęłam pałeczkę, a dokładniej nóż ;) Jeśli mam ochotę na śledzika, to mogłabym go jeść tylko w takiej postaci i jestem zupełnie usatysfakcjonowana. Całość ma delikatny smak, słodycz przeplata się z winnością, a sam śledzik wyostrza to połączenie i jest kluczowym składnikiem i musi być wcześniej dobrze zamarynowany w zalewie z octu jabłkowego albo winnego z olejem i cebulką.


 


Składniki:

filety śledziowe marynowane
cebula (opcjonalnie) ja robię bez
buraczki
jabłka
marchewka
jajka
majonez 
pieprz kolorowy świeżo zmielony


Marchew gotujemy w łupince lub już obraną. Buraczka pieczemy zawiniętego w folię aluminiową przez ok. 1 godzinę w piekarniku w ok. 200'C. Jajka gotujemy na twardo. Przygotowujemy naczynie (najlepiej szklane lub pierścienie do podawania potraw) by sałatkę ułożyć warstwowo. Na spodzie układamy pokrojone w poprzek w paseczki filety śledziowe. Cebulkę kroimy w piórka i i oprószamy warstwę śledzi.




Buraczka obieramy, kroimy w plastry, a następnie w paseczki i układamy jako kolejna warstwę, tak samo postępujemy w jabłkami(Buraczka i jabłko możemy oddzielić warstwą majonezu oprószonego pieprzem).





Następnie pokrojoną w paseczki marchewkę rozkładamy na jabłkach.





Jajka po ugotowaniu zalewamy zimną wodą, obieramy i kroimy w plasterki a następnie w paseczki.





Na wierzchu rozprowadzamy ok. 1-2 cm warstwę majonezu i oprószamy kolorowym pieprzem. Podajemy schłodzoną, przed zjedzeniem mieszamy składniki. Na zdrowie i smacznego!
Przepis na wegański majonez z kaszy jaglanej i słonecznika znajdziecie tutaj KLIK.


niedziela, 29 grudnia 2013

Ekspresowa sałatka z buraczkiem, gruszką i fetą




W pierwszej edycji polskiego Masterchefa  zaintrygowała mnie sałatka "wejściowa" Janka muzykanta, która pochodzi z kuchni Jamiego Olivera. Byłam przekonana, że buraczek w niej był upieczony, ale szukając przepisu okazało się, że był zupełnie surowy. Strasznie byłam ciekawa tej kompozycji smaków, a surowego buraczka do tej pory znałam jedynie z soków... Robi się ją błyskawicznie, a wszystkie składniki razem smakują doskonale, całość dopełnia smak prażonego słonecznika i słodko-kwaśny sos balsamiczny z nutą tymianku, do tego słona feta i mamy niepowtarzalny bukiet smaków. Surowy buraczek dodaje świeżości i chrupkości, jedynie jego ciężkostrawność trochę mnie blokuje, ale nie należy przesadzić z ilością, albo spróbować wersji z upieczonym, al dente, buraczkiem.







Składniki:

jeden średni burak 
jedna spora twardsza, ale dojrzała gruszka
ok. 1/3 kostki fety (najlepiej owczej, albo koziej)
ok. 1/3 kubka uprażonych ziaren słonecznika
pieprz kolorowy świeżo zmielony

sos:

ocet balsamiczny (użyłam truskawkowego)
oliwa z oliwek
miód
sok z połówki cytryny
tymianek (miałam swój zasuszony, ale w lecie powtórzę ze świeżym)






Buraczka i gruszkę myjemy, obieramy i kroimy w zapałkę (lepiej cieniej). Mieszamy w misie lub na talerzu. Słonecznik podprażamy na złoto i posypujemy buraczki z gruszką. W słoiku mieszamy składniki na sos (jeśli jest za gęsty dodajemy wody, zakręcamy i mocno wstrząsamy. Sałatkę skrapiamy sosem i oprószamy fetą. Podajemy od razu w temperaturze pokojowej.





UWAGA! Ze względu na obecność surowego buraczka, sałatka będzie zbyt ciężkostrawna dla maluchów poniżej 5 r.ż. 










Pierniczki zimowe z kaszą jaglaną i melasą, korzenne, twarde, najprawdziwsze... bez miodu, bez lukru, z daktylową glazurą




Jaki jest Wasz ideał pierniczka zimowego? Dla mnie muszą być korzenne, delikatnie słodkie, nie za cienkie i miękkie na tyle, by nie połamać sobie na nich zębów ;) Przedstawiam Wam mój przepis na tegoroczne pierniczki z kaszą jaglaną i melasą trzcinową zamiast miodu, bez lukru, za to ze słodką daktylową glazurką.

























Składniki:

Mąka (ok.350g i do podsypania - u mnie 180g orkiszowej jasnej, 105g pełnoziarnistej, 60g ryżowej)
ok. 150g melasy trzcinowej w syropie
ok. 170g ugotowanej kaszy jaglanej
25g oleju kokosowego
jajko
łyżeczka proszku do pieczenia bio z kamieniem winnym
szczypta sody
35g cukru kokosowego/trzcinowego
3 łyżki skórki cytrynowej lub pomarańczowej kandyzowanej
ok. 1,5 łyżki przyprawy do piernika (najbardziej lubię tą z kamisa)

























 Najpierw podgrzewamy olej z melasą i cukrem, mieszamy dokładnie i studzimy. Mielimy na gładko z kaszą, skórką z cytryny i jajkiem. Dodajemy sypkie składniki połączone razem i mieszamy najlepiej w robocie na gładkie ciasto, w razie by się kleiło podsypujemy mąką, ale powinno być lekko luźne i plastyczne. Schładzamy w chłodnym pomieszczeniu, ale nie w lodówce. Stolnicę podsypujemy mąką i wałkujemy na grubość ok. 5-7 mm, wycinamy ciasteczka dowolną formą i układamy na blasze wyścielonej papierem do pieczenia. Smarujemy glazurą z jajka, wody i syropu daktylowego (syrop można wybrać dowolny). Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180'C i pieczemy ok. 15 min. Pierniczki są pyszne również chrupiące, od razu po upieczeniu, ale wymagają leżakowania ok. 2 tygodni w zamkniętym pojemniku, by zmięknąć. Kiedy swoje odleżą, według mnie są idealnie piernikowe, nie kruche, a miękkie, na tyle, by łatwo było odzielać kolejne słodkie kęsy.

sobota, 28 grudnia 2013

Odchudzone, wilgotne marchewkowo-pomarańczowe muffinki.





Uwielbiam marchewkowe wypieki, niedawno przywiozłam z urlopu moje ulubione włoskie babeczki marchewkowo-migdałowe, ale niestety taka gotowa babeczka mimo, że pyszna, wilgotna i jaskrawo pomarańczowa, to w większości niestety cukier, a poza nim inne nieproszone dodatki polepszające jej smak i wygląd. Moja świadomość stety-niestety wrasta, więc takie smakołyki nie dają mi już tyle przyjemności, co kiedyś i jak zwykle staram się znaleźć dla nich jakąś zdrowszą, domową alternatywę. Te mnie oczarowały swoim wyglądem, więc były moim wzorcem.



























 Składniki:

200g mąki orkiszowej jasnej
80g mąki kokosowej lub migdałowej
200g marchwki drobno startej (5-6 małych marchewek)
mała obrana pomarańcza 
40g suszonych moreli  wcześniej namoczonych w wodzie
skórka pomarańczowa (dowolna) ok. 2 łyżek lub więcej
4 jajka
120 ml oleju kokosowego (roztopionego)
3 łyżki syropu klonowego
100g cukru nierafinowanego lub 70g ksylitolu
2 łyżeczki cynamonu
1,5 łyżeczki proszku bio z kamieniem winnym
szczypta sody
esencja waniliowa/miąższ z laski



Suche składniki mieszamy w jednej misce, białka ubijamy na sztywno, pod koniec dodając cukier/ksylitol i żółtka i ubijamy na gładki krem. Do masy jajecznej dodajemy olej, syrop klonowy i wanilię. Ubijamy na małych obrotach przez chwilę i dodajemy przesiane przez sito suche składniki. Mieszamy dokładnie i dodajemy startą na tarce marchew i rozdrobnione blenderem morele z pomarańczą oraz skórką pomarańczową. Wszystko mieszamy i przekładamy do foremek na muffinki wyścielonych papilotkami. Pieczemy w temperaturze 175'C przez ok. 30 minut i jeszcze ok. 15-20 minut w temp. 150-140'C. Babeczki powinny lekko popękać. Po wyjęciu z piekarnika pozwólmy im nieco odparować wykładając je na ruszt.




Szybki przepis na wilgotny drożdżowy chleb pełnoziarnisty, orkiszowo-gryczany z octem jabłkowym - jak na zakwasie.





 
Kiedy nie mamy zakwasu, a zazwyczaj my nie mamy ;) Jakoś nie mogę się zebrać, by nastawić... To polecam ten naprawdę prosty i szybki przepis na wilgotny chlebek drożdżowy, który smakuje świetnie, jak na zakwasie, a to za sprawą dodatku domowego octu jabłkowego, który jak się okazuje jest tutaj niezbędnym składnikiem. Nie chodzi tylko o smak, ale również o jego właściwości. Taki chleb, podobnie jak ten na zakwasie, zachowuje dłużej świeżość, dzięki kwaśnemu pH jest bardziej odporny na pleśni i dzięki bakteriom, między innymi kwasu mlekowego i octowego obniża zawartość niekorzystnego glutenu, lektyn i fityny zawartych w zbożach, głównie pełnoziarnistych. Fityny to związki fosforu, które między innymi blokują niektóre enzymy i tym samym utrudniają proces trawienia oraz blokują przyswajanie związków mineralnych (kwas fitynowy wiąże między innymi magnez, cynk, wapń, żelazo).  Dlatego, jeśli wybieramy pieczywo pełnoziarniste, należy zadbać, by było zakwaszone, a w przypadku mąk jasnych (oczyszczonych) możemy poprzestać na samych drożdżach. Przepis jest moją modyfikacją przepisu z książki dodanej do termomixa. Zamiast octu możemy również dodać wody z kiszonych ogórków.































Składniki: 

200g maki orkiszowej typ 700
 200g mąki orkiszowej typ 2000
 100g maki gryczanej
 80g otrąb orkiszowych
20-30ml octu jabłkowego
40g drożdży świeżych
 1 łyżeczka cukru trzcinowego
2-3 małe łyżeczki soli
 ok. 240-50 ml wody



Wszystkie składniki łączymy i wyrabiamy na masę ok. 2 minut dobrze mieszając i napełniamy mniej więcej do połowy 2-3 foremki na keks. U mnie wyszły 2 chlebki, jeden duży, drugi mniejszy, zależy jakiej wielkości mamy keksówki. Ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę - podwoi swoją objętość. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 210'C i pieczemy od 40 min do godziny, zależy od wysokości chlebka. Powodzenia i smacznego!



 



* Jako ciekawostkę na temat kwasu fitynowego dodam, że jest on silnym antyoksydantem i związkiem wiążącym również niepożądane w organizmie substancje, dlatego wykorzystuje się go w medycynie w określonych sytuacjach. Jednak w diecie niestety nie jest pożądany, dlatego spożywając zboża w postaci nieoczyszczonej powinniśmy namoczyć je wcześniej w lekko kwaśnej wodzie. Kwaśne pH aktywuje enzym - fitazę, obecną w większości zbóż, przy udziale której następuje hydroliza kwasu fitynowego. Niewystarczającą ilość fitazy zawiera owies, kukurydza i rośliny strączkowe, dlatego przed namoczeniem należy dodać nieco świeżo zmielonej gryki, pszenicy lub ryżu i moczyć w kwaśnym środowisku ok. 12 godzin. Także jeśli chcemy skorzystać z dobroczynnych właściowości owsianki o poranku, na wieczór nie zapomnijmy namoczyć płatków w kwaśnej wodzie z dodatkiem np. zmielonej gryki. Na zdrowie!


sobota, 30 listopada 2013

Domowy OCET JABŁKOWY - przepis, właściowści i zastosowanie


 

Chyba nigdy w mojej kuchni  nie było innego octu jak winny lub jabłkowy, ale zawsze kupowałam gotowe, te bardziej lub mniej ekologiczne i wydawały się zdrowe i smaczne. Jednak chęć zrobienia własnego narastała we mnie latami... (piszę jakbym była już mocno wiekowa ;) ) ale pamiętam z lat dzieciństwa, jak moja prababcia stale używała octu jabłkowego domowej produkcji i zawsze miała nastawiony już kolejny. Stosowała go do potraw, do pielęgnacji włosów i skóry, a zaznaczę, że dożyła prawie 100 :) Jedyne, co mnie tak długo powstrzymywało przed zrobieniem własnego, to niezbyt przyjemny zapach, który unosił się w babcinym mieszkaniu, bo faktycznie, kiedy ocet fermentuje, przez pierwsze tygodnie nie pachnie najładniej, za to produkt końcowy mogę wąchać bez opamiętania i podstawiać go wszystkim pod nos, żeby mimo intensywnego, charakterystycznego dla octu zapachu odnaleźli w nim piękną woń jabłek... Być może do tego trzeba dorosnąć i cieszę się, że tą dojrzałość osiągnęłam. Już nigdy nie kupię gotowego, zazwyczaj filtrowanego i pasteryzowanego octu, który przez te wszystkie procesy traci na wartości, zwłaszcza, że domowy robi się naprawdę bezproblemowo.

A teraz słów kilka o właściwościach domowego octu jabłkowego. Ocet jabłkowy to nie tylko lepszy zamiennik octu spirytusowego w kuchni, to przede wszystkim panaceum na wiele dolegliwości. Stosowany już w czasach starożytnych między innymi przez Hipokratesa, czy Kleopatrę w dzisiejszych czasach cieszy się powodzeniem w medycynie jako naturalny suplement diety, który pomoże w wielu schorzeniach i dostarczy organizmowi witamin i minerałów. Jego skuteczność została potwierdzona nie tylko doświadczeniem naszych przodków, ale również badaniami naukowymi. Wykazano, że zapobiega on nadmiernej akumulacji tkanki tłuszczowej poprzez hamowanie utleniania kwasów tłuszczowych w wątrobie oraz przyspiesza przemianę materii, dlatego wielu dietetyków poleca ocet jabłkowy w walce z nadwagą, zaznaczając, że nie powoduje on efektu jo-jo. Poza kontrolą gospodarki lipidowej, ocet jabłkowy reguluje procesy trawienia, poprawiając perystaltykę jelit, przyspieszając produkcję enzymów trawiennych oraz wytwarzanie soku żołądkowego, dlatego po ciężkostrawnym posiłku warto wypić pół szklanki ciepłej wody z łyżką octu jabłkowego. Dodatkowo ocet ma właściwości oczyszczające organizm, głównie przez stymulację pracy nerek oraz odkwaszające organizm. Lista dolegliwości, przy których warto stosować domowy ocet jabłkowy wewnętrznie i zewnętrznie jest bardzo długa. Pozwolę sobie podsumować znalezione przeze mnie problemy:


 
  • otyłość
  • zbyt wysoki cholesterol
  • nadciśnienie
  • cukrzyca
  • problemy z trawieniem
  • bóle stawów
  • zgaga
  • nieświeży oddech
  • dna moczanowa
  • słaba odporność
  • trądzik
  • potliwość
  • łojotok skóry
  • ból gardła i kaszel przy infekcjach
  • gorączka
  • zakwasy
  • zaparcia
  • bezsenność
  • bóle migrenowe głowy
  • alergie (w tym astma, katar sienny, pokrzywka)
  • anemia
  • wypadanie włosów
  • pleśniawki
  • żylaki
  • liszaj
  • nudności
  • oparzenia (również słoneczne)
  • krwawienia
  • ukąszenia owadów
  • zatrucia pokarmowe

Wewnętrznie stosujemy zawsze rozcieńczony roztwór octu, zazwyczaj łyżkę octu na pół kubka ciepłej wody (może być z miodem), a zewnętrznie bezpośrednio na zmiany skórne ocet nierozcieńczony. W przypadku kuracji do włosów ok. 1/3 szklanki octu na 1 l wody. 

UWAGA!!! Octu jabłkowego nie powinny spożywać osoby z chorobą wrzodową oraz dzieci poniżej 2 r.ż (w przypadku dzieci oczywiście możemy podać w sałatce, czy wodzie z miodem 1 łyżeczkę dziennie, ale nie dłużej jak 3 dni i najlepiej z przerwami)

Dodatkowo ocet znajduje zastosowanie poza kulinariami i medycyną, a mianowicie:

  • odkamienia
  • nabłyszcza
  • likwiduje nieprzyjemny zapach z agd
  • odkaża owoce i warzywa
  • dezynfekuje
  • rozpuszcza sól na obuwiu

 A teraz w końcu przepis na domowy ocet:



Składniki:

skórki i ogryzki z ekologicznych słodkich jabłek (ok. 3-4 jabłka na 1l słoik)
ciepła, przegotowana woda
(jeśli jabłka są kwaśne trzeba dodać łyżkę cukru trzcinowego)






Podaję przepis ze skórek i ogryzków, czyli do wersji ekonomicznej, ale możecie użyć całych jabłek. Jabłka porządnie umyć i sparzyć. Skórki i ogryzki umieścić w wyparzonym np. litrowym słoiku i zalać ciepłą, przegotowaną wodą do pełna (najlepiej tak, by woda przykryła jabłka), przykryć szczelnie bawełnianą ściereczką i zabezpieczyć recepturką. Odstawić w chłodniejsze miejsce w temp. ok. 18-20'C (w niższej temperaturze ocet będzie wolniej dojrzewał, jednak jest mniejsze ryzyko zepsucia się) na ok. 5 tygodni. Na początku przez kilka dni możemy raz dziennie zanurzyć obierki drewnianą łyżką, żeby zapobiec powstaniu pleśni. Dobrze jest przeznaczyć na to miejsce mniej używane, żeby nie przeszkadzał nam zapach. Ocet będzie fermentował, aż ładnie się ustoi (po ok. 4-5 tygodniach), wtedy należy go zlać do wyparzonych, zakręcanych szklanych butelek i przechowywać w lodówce. 
Profilaktycznie popijać ciepłą wodę z płaską łyżką octu z miodem raz dziennie lub stosować do sałatek i innych potraw. 



wtorek, 26 listopada 2013

Wegańska masa sernikowa z KASZĄ JAGLANĄ, NERKOWCAMI i DYNIĄ




Strasznie nie mogłam doczekać się wersji sernika z dodatkiem nerkowców, kiedyś na tym blogu u Marty znalazłam wegańską wersję sernika z nerkowców i przepis gdzieś mi się zapodział, ale pomysł utkwił w pamięci.
Staram się używać produktów ekologicznych, zwłaszcza kiedy gotuję z myślą o synku, co niestety często wiąże się z większymi kosztami, dlatego postanowiłam nerkowce potraktować jako dodatek do mojej nowej "masy sernikowej". A że chodził za mną sernik z dyni, zresztą miałam ostatnio okazję spróbować u koleżanki Beaty pysznego, żółciutkiego prawdziwego dyniowego sernika, to postanowiłam jakoś połączyć te wszystkie smaki w jedno. Długo zastanawiałam się, czy ma być na zimno, czy zapiekany i nawet przygotowałam sobie wcześniej kruchy spód, który wyszedł dość twardy jak do galette, a w między czasie podjęłam decyzję, że zrobię zimny, bo szkoda wartościowych orzechów zapiekać... Dlatego następnym razem spód będzie też na zimno bez pieczenia. Masa sernikowa grzechu warta, więc możecie nałożyć ją na dowolny spód, albo całkiem "raw" bakaliowy albo tradycyjny kruchy pieczony, a nawet idealnie będzie komponowała się z miękkim biszkoptem lub ciastem ptysiowym.






Składniki:


kubek (ok 210 g) orzechów nerkowca (wcześniej namoczonych w przegotowanej ciepłej wodzie)
310 g ugotowanej kaszy jaglanej
60 g mleka kokosowego (bio)
65 g skórki z cytryn ekologicznych (kandyzowanej)
kardamon
miąższ wanilii lub naturalna esencja
cynamon
syrop z agawy  (do smaku u mnie ok. 50 g)
szklanka puree z dyni upieczonej (ok. 170g) 


kruchy spód polecam z tego przepisu KLIK


a polewę z tego KLIK









Wszystkie składniki mielimy jak najgładziej się da i gotowe! Jeśli chcemy by masa była bardziej gęsta dodajmy więcej nerkowców, a mniej dyni. Polecam jest naprawdę pyszna. Schłodzona w lodówce (nawet przez kilka dni) smakuje najlepiej.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...