czwartek, 30 kwietnia 2015

Mniszek w cieście, czyli placuszki albo naleśniczki z kwiatów mniszka. Bez glutenu, na słodko lub pikantnie.


Koniec kwietnia i początek maja jest idealną porą, by cieszyć się ziołami z pobliskich pól, dróg i łąk, przede wszystkim dlatego, że jest to okres przed opryskami, więc mamy pewność, że zioła nie są skażone chemią. 

 

My jako pierwszy zebraliśmy mniszek, a właściwie rozpoczęliśmy jego zbiory, bo jeszcze trochę pokwitnie. 

 

Dziś zrobiłam pyszne placuszki z kwiatów mniszka, w dwóch wersjach: słodkiej cytrynowo-cynamonowej skorupce i w pikantnej, lekko orientalnej. 

 

Kwiaty są bardzo zdrowe i pożywne. Zawierają witaminy, mikroelementy, przeciwutleniacze i pyłek kwiatowy. Więcej o właściwościach mniszka w następnym przepisie na domowy wzmacniający miodek mniszkowy. 



Składniki:

3 białka z jajek i 1 żółtko (mogą być 2-3 jajka)
3-4 łyżki mąki bezglutenowej (użyłam 3 łyżki domowej ryżowo-owsianej i łyżkę mąki z topinamburu)
chlust (kilka łyżek mleka roślinnego dowolnego lub krowiego/koziego)

W wersji słodkiej:

dowolny słód (erytrol/ksylitol, cukier nierafirnowany)
miąższ wanilii
starta skórka cytrynowa lub pomarańczowa lub gotowy cukier cytrynowy lub pomarańczowy (ze skórką bio)
cynamon

Wersję pikantną zrobiłam na bazie słodkiej dodając sól himalajską, słodką paprykę, granulowany czosnek, chilli, pieprz kolorowy, słodki sos chilli i odrobinę przyprawy do shoarmy.  

 


Kwiaty obciąć tak, by nie było łodygi. Rozłożyć płasko np. na papierze i odczekać chwilę, by robaczki wyszły na zewnątrz. 



Białka ubić na sztywno, dodać żółtka, mąki, słód, przyprawy i mleko. Wszystko zmiksować na gładkie ciasto. Na patelni lub w rondlu rozgrzać tłuszcz, najlepiej olej ryżowy lub kokosowy. Na gorący tłuszcz wrzucać umoczone z obydwu stron kwiaty i smażyć do zarumienienia po obydwu stronach. Można smażyć na minimalnej ilości oleju prawie na sucho lub w głębszym tłuszczu. 



Osobiście ta ostrzejsza i bardziej wytrawna wersja smakowała mi bardziej. Placuszki są najpyszniejsze na ciepło. W wersji słodkiej z budyniem, konfiturą pomarańczową lub inną, a pikantne np. z dipem czosnkowym, tzatzikami lub sosem pomidorowym z czosnkiem i ziołami.

Do popicia polecam oczywiście napar z kwiatów mniszka z miodem lipowym. Pamiętajmy żeby świeże zioła i kwiaty zalewać gorącą, ale nie wrzącą wodą, ok. 60 'C. 



Smacznego i na zdrowie!

środa, 8 kwietnia 2015

Puszysty sernik bez sera, z kaszy jaglanej. Pieczony na jaglanym brownie, z malinową frużeliną. Bezglutenowy.




Kolejny sernik z udziałem kaszy jaglanej. Mam wrażenie, że co raz, to lepszy. I przekonuję się, że im prościej, tym smaczniej i lepiej. Nie jest to sernik wegański ponieważ dodałam do niego jajka i dzięki temu masa sernikowa jest bardziej puszysta i wilgotna - nie tak zbita i sucha jak to bywa w sernikach z samej kaszy jaglanej, zwłaszcza z dodatkiem agaru. Ważne by sernik po upieczeniu porządnie schłodzić (najlepiej przez 2 dni, żeby dobrze się uleżał i pozwolił ładnie pokroić), mój odrobinę popękał, bo nie obkroiłam brzegów i próbowałam się do niego dobrać po 1 nocy spędzonej w lodówce - za wcześnie! Może ja mam już zboczenie w tym temacie, ale dla mnie to zdecydowanie najlepszy sernik niesernik, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że lepszy niż niejeden serowy. 
 
 


Spód możecie zrobić dowolny - ja zrobiłam czekoladowe, jaglane brownie - ale następnym razem zrobiłam lżejszą i cieńszą warstwę, żeby nie obciążyła sernika, dlatego w przepisie podaję żeby zrobić nieco cieńszy spód na ok. 0,5 cm, niestety ilość skladników wystarczy na większą ilość, możecie zrobić w większej tortownicy, wtedy sernik będzie niższy lub dorobić masy sernikowej, albo nic nie zmieniać i też będzie dobrze :)




Skłaniki:

spód:

1 jajko
ok. 40 g mąki
ok. 40 g migdałów rozdrobnionych blanszowanych
1,5 łyżki kakao ok. 30g
30 g ksylitolu/erytrolu (lub inny słód)
100 g kaszy jaglanej ugotowanej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia bio b/g
15 g oleju kokosowego

masa:

0,5 kubka nerkowców
8-10 daktyli suszonych bez pestek
dopełnić kubek do pełna mlekiem kokosowym 3% (do picia)
(w sumie ok. 360 g)
 żółtko
2 białka
ok. 40 g mąki b/g (nie ciężkiej, najlepiej jakiegoś mixu gładko zmielonej ryżowej lub gryczanej z ziemniaczaną albo kukurydzianą, albo gotowgo b/g)
210 g ugotowanej kaszy jaglanej
70 g bakalii (w tym 20 g skórki pomarańczowej i mix z miechunką i nerkowce z żurawiną - z Lidla )
15 g imbiru kandyzowanego (Lidl)
20 g cukru cytrynowego (trzcinowy ze skórką cytryny bio) można zastąpić skórką z cytryny i innym słodem lub dodać więcej daktyli
miąższ wanilii

frużelina malinowa:
(na ciasto i dodatkowy słoik 400 g)

ok. 610 g mrożonych malin przelanych wrzątkiem
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, rozpuszczonej w 2 łyżkach wody
2 płaskie łyżeczki agaru
2 łyżki ksylitolu
1 łyżka cukru z wanilią bio
1 łyżka cukru kokosowego
(słodzimy wg uznania - czym i ile lubimy)




Wszystkie składniki na spód wymieszać/wyrobić na ciasto w robocie kuchennym/blenderze, pozostawiając drobinki migdałów. Wyłożyć dno tortownicy (ok. 16 cm) papierem do pieczenia i rozsmarować ciasto na grubość ok. 0,5-0,7 cm. Schłodzić.
Nerkowce i daktyle zalać ciepłym mlekiem i odstawić, aż trochę zmiękną. Zmielić dokładnie, kiedy masa będzie gładka dodać kaszę oraz żółtko i zmielić na gładko ponownie. Dodać skórkę i bakalie i jeszcze raz lekko zmielić, żeby pozostawić cząstki bakalii. Białka ubić na sztywną pianę, dodać słody, wanilię mąkę i delikatnie wymieszać masę. Wyłożyć na schłodzony spód i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180'C i piec ok. godzinę. Temperaturę zmniejszać stopniowo do ok. 160 przy końcu, żeby nie przypalić.

 


Wystudzić, i nałożyć wystudzoną, ale jeszcze dość luźną frużelinę. Frużelinę robimy z owoców świeżych lub jak w tym przypadku ja z mrożonych. Zalewamy mrożone wrzątkiem, bypozbyć się wody. W Thermomixie lub rondlu z nieprzywierajacym dnie zagotowujemy owoce, aż puszczą sok. Dodajemy słód i rozpuszczoną w wodzie mąkę oraz agar, dokładnie mieszamy i gotujemy jeszcze kilka minut jak kisiel do przeźroczystej konsystencji. Frużelina to owoce w żelu, dlatego maliny pozostawiamy w całości z pesteczkami.




Całość wstawiamy pod przykryciem na 2 dni do lodówki. Przed otwarciem tortownicy należy obkroić dookoła brzeg, żeby sernik nie popękał!

 


Smacznego i na zdrowie!

 



Risotto z cukinią i pomidorkami koktajlowymi. Najlepsze.




To chyba jedno z naszych ulubionych dań. Szybkie, zdrowe i zawsze wykwintne. Można podawać z mięsem lub innymi dodatkami. Ja najbardziej lubię z ziołową pastą z serem feta lub kozim. Wersja z cukinią i pomidorkami bardzo przypadła mi do gustu.


Składniki:

300 g ryżu (najlepiej okrągłego do risotto)
w sumie ok. 800 ml płynu (bulionu, wody z dodatkiem wina lub soku pomidorowego - ja dodałam 200 ml passaty pomidorowej rozcieńczonej białym winem półwytrawnym)
kilka pomidorków koktajlowych
1 średnia cukinia zielona
2 ząbki czosnku
przyprawy: suszone oregano, bazylia, pomidory, czosnek, kolendra (może być mix ziół do kuchni włoskiej)
pieprz, sól (polecam himalajską)
3 łyżki oliwy z oliwek/oleju ryżowego
1 łyżeczka płatków chilli z oliwy (Lidl) (mogą być suszone albo świeże chilli)
świeża bazylia i kolendra





Na rozgrzaną oliwę wrzucamy ryż, chilli i suszone zioła. Złocimy, na koniec przeciskamy 1 ząbek czosnku i dodajemy pokrojone na połówki albo ćwiartki pomidorki, mieszamy i smażymy dalej, dodajemy podzieloną wzdłuż na cztery części cukinię (pokrojoną w plastry) i jeszcze jeden ząbek czosnku. Smażymy jeszcze chwilkę mieszając. Dodajemy świeże zioła drobno poszatkowane, mieszamy, zalewamy płynem, dosmakowujemy pieprzem i solą. Gotujemy pod przykryciem ok. 20 min. najpierw na średnim, później na najmniejszym ogniu. 
Pastę robimy z fety (lub ulubionego sera białego) mieszając ją z olejem z orzechów włoskich, 2 ząbkami czosnku i garścią świeżej kolendry. Podajemy z rukolą lub roszponką skropioną oliwą z octem balsamicznym, czosnkiem i miodem.




czwartek, 12 marca 2015

Pasztet warzywny - wegański. Jak wykorzystać wytłoki posokowe.




Często wytłoki z wyciskarki po robieniu soków warzywno-owocowych oddaję tacie dla kur, żeby też miały coś świeżego w okresie zimowym. Kiedyś zrobiłam ciastka, ale niespecjalnie mi smakowały, bo w naszych sokach przeważają warzywa. Tym razem jednak zamarzył mi się wegański pasztet, więc postanowiłam wykorzystać warzywny wiór. 




Taki pasztet to bardzo zdrowy i pożywny dodatek do pieczywa, można również podawać jako przystawkę w postaci warzywnego parfait.





Składniki:
(podaję orientacyjnie, ale musicie dostosować do jakości i ilości zużytych do soku warzyw)

1 duży seler (bulwa)
2-3 cm korzenia imbiru
1 jabłko
2 duże pietruszki
4 spore marchewki
1 duży burak ćwikłowy
(w sumie ok. 800g wytłoków po duszeniu wraz z cebulą i porem)

kubek suchej soczewicy czerwonej (po ugotowaniu ok. 400g)

ok. 15 cm białej części pora
1 duża cebula
1 ząbek czosnku

przyprawy: sól himalajska, pieprz kolorowy, cebula suszona, kmin rzymski, chilli, kurkuma, papryka słodka, ewentualnie gotowy mix przypraw do kotletów mielonych lub pasztetu)
sos sojowy do smaku (opcjonalnie)

ok. 2 duże łyżki oleju kokosowego
1 łyżka oliwy z oliwek/oleju ryżowego
bulion lub woda do podlania warzyw

3-4 łyżki mąki bezglutenowej (dowolnej)




Soczewicę moczymy w wodzie na kilka godzin, odlewamy, zalewamy nową i gotujemy z odrobiną soli do miękkości (do wchłonięcia wody). Na patelni rozgrzewamy olej ryżowy i szklimy pokrojonego w plasterki pora z cebulą. Kiedy się zeszklą dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i chwilę podsmażamy do pierwszego aromatu podgrzanego czosnku (uwaga, żeby nie przypalić). Dodajemy wiór warzywny, mieszamy i dusimy, w razie potrzeby dodajemy oleju lub podlewamy trochę bulionem lub wodą. Przyprawiamy. Kiedy warzywa zmiękną, wraz z soczewicą umieszczamy w melakserze i milimy na jednolitą masę wraz z olejem kokosowym. Jeśli masa jest zbyt rzadka dodajemy mąkę. Przekładamy do formy wyścielonej papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego do ok. 180'C piekarnika. Pieczemy ok. 1- 1,5 godziny. Pozostawiamy do ostygnięcia, przechowujemy w lodówce. 




Najlepiej próbować na drugi dzień, żeby pasztet się uleżał i pozwolił ładnie pokroić. Polecam!





W innej wersji wegetariańskiej, z fasolką mung i jajkiem.



poniedziałek, 9 marca 2015

Smalec gęsi na zdrowie.


Tłuszcz gęsi, mimo, że zwierzęcy, w przeciwieństwie do smalcu wieprzowego składa się głównie  z kwasu oleinowego, podobnie jak oliwa z oliwek. Nadaje się idealnie do gotowania, lekkiego smażenia i jedzenia na surowo (z pieczywem, pierogami, kluskami, w zupach). Należy pamiętać, że jak wszystkie tłuszcze, przypalony jest szkodliwy dla zdrowia. To co wyróżnia go spośród innych tłuszczów, to właściwości rozgrzewające, przeciwbólowe i przeciwzapalne. Dlatego warto zaopatrzyć się w niego w stanach wyziębienia, osłabienia, infekcji dróg oddechowych, zapaleniu stawów i innego pochodzenia bólach stawów, mięśni czy kręgosłupa.

Możemy stosować go zewnętrznie miejscowo w pojedynkę lub w połączeniu z olejami i olejkami eterycznymi, rycynowym, olejkiem kamforowym, pichtowym, eukaliptusowym, geraniowym, cynamonowym i innymi (nacierając chore miejsca) lub wewnętrznie dodając łyżkę do gotowania zup, sosów lub ciepłych napojów - w celu wzmocnienia ich rozgrzewających właściwości.

W infekcjach dróg oddechowych na noc, przed snem, nacieramy klatkę piersiową,  plecy i stopy, otulamy ubraniem i wygrzewamy się pod kołdrą.

Smalec można kupić w sklepach ze zdrową żywnością lub wytopić samemu piekąc tuszkę gęsi. Wielu ludzi wierzy, że gęsiny nie da się inaczej hodować niż w warunkach ekologicznych, dlatego poleca się wybierać ją jako mięso bezpieczne, nawet w dzisiejszych czasach.

Nie będę pisała o jego pozytywnym wpływie na układ krążenia - bo nie jestem tego pewna, jak każdy tłuszcz, powinien być stosowany z umiarem. Z pewnością natomiast zastąpienie nim tłuszczu wieprzowego przyniesie korzyści dla zdrowia, co nie znaczy, że mamy go stosować codziennie i do wszystkiego.


 ROZGRZEWAJĄCA ZUPA

pomocną w walce z infekcją (u mnie pomidorowa, ale możecie pozostać przy wersji rosół/krupnik lub na ich bazie zrobić swoją ulubioną)




Składniki:

na ok. 2-3 l

woda
(szyjka/udko/skrzydło gęsi/kaczki/indyka lub kury) opcjonalnie
seler
1 pietruszka
3-4 marchewki
cebula

zioła: lubczyk, seler naciowy, natka pietruszki, tymianek, oregano (najlepiej świeże)
kurkuma
pieprz kolorowy
odrobina chilli
sól do smaku

kasza jaglana (szklanka ugotowanej)
na kluseczki lane: mąka gryczana + jajko

łyżka oleju rzepakowego nierafinowanego
łyżka oleju kokosowego (dodajemy na sam koniec)
łyżka smalcu gęsiego
łyżka masła ziołowego: kostka masła, 4-5 ząbków czosnku, 3 cm łodygi pora, pęczek natki pietruszki, garść kolendry/bazylii, 2-3 łyżki oliwy z oliwek virgine (również dodajemy na sam koniec przed podaniem + łyżeczka do każdej porcji)


ROZGRZEWAJĄCA MAŚĆ PRZECIWZAPALNA



Składniki:

smalec gęsi (kopiasta łyżka)
kilka kropli oleju rycynowego (nie dla dzieci poniżej 6 r.ż.)
kilka kropli różnych olejków eterycznych
kamforowego (nie dla dzieci poniżej 6 r.ż.)
pichtowego
plus (do wyboru):
oregano
imbirowego
majerankowego
tymiankowego
geraniowego
rozmarynowego
lawendowego
cynamonowego

*opcjonalnie przy objawach takich jak katar, ból gardła, gorączka, warto dodać rozgnieciony ząbek czosnku

* W temperaturze pokojowej smalec jest ciekły. Przechowujemy w lodówce.






czwartek, 5 marca 2015

Imbiriada - lemoniada z imbiru. Napój z imbiru i kwasu askorbinowego. Przeciwwirusowy i wzmacniający odporność.




Imbiriada, bo tak ją nazwałam to doskonały napój pomocny w walce z infekcją wirusową i bakteryjną. Stawia na nogi, odkaża i znieczula gardło, wzmacnia organizm, pomaga zwalczać wirusy i rozgrzewa. 




Profilaktycznie polecam robić delikatniejszą wersję, a w czasie infekcji z większą ilością imbiru i z dodatkiem naparu z ziół o działaniu uodparniającym i przeciwzapalnym i stosować kilka razy dziennie. Zaznaczam, że jeśli chcemy skorzystać ze wszystkich dobroczynnych składników zawartych w imbirze, nie możemy zalewać go gorącą wodą ani, tym bardziej, gotować, bo zachowamy najprawdopodobniej jedynie rozgrzewające właściwości.




Składniki 
(na 2 szklanki):

2 niepełne szklanki letniej/zimnej wody lub naparu ziołowego (w czasie infekcji polecam zamiast wody z naparem z mieszanki ziół przeciwgrypowych itp.)
ok 2 x 2-3 cm świeżego korzenia imbiru
2 płaskie łyżeczki kwasu L- askorbinowego
2 łyżeczki miodu
3-4 łyżeczki erytrolu




Imbir obrać, pociąć na kawałki i zblendować z małą ilością wody. Przelać przez sitko i dodać resztę wody/naparu i pozostałe składniki. Dokładnie wymieszać i wypić jednorazowo. 


Uwaga! napój jest pikantny i daje uczucie pieczenia w gardle, dzieciom poniżej 5 r.ż. nie podawać lub zmniejszyć ilość imbiru do malutkiego kawałeczka i ilość kwasu askorbinowego do 0,5-2 g w zależności od wieku.


poniedziałek, 2 marca 2015

Spaghetti z cukinii. Najlżejszy i najzdrowszy makaron. Bez mąki, bez glutenu, wegański.




Długo przymierzałam się do zakupienia spiralnicy, która zrobi "makaron" prawie ze wszystkiego, a przede wszystkim z różnych twardych warzyw, ale zrezygnowałam ze względu na brak miejsca na kolejne drobne agd i z czystej oszczędności, bo to zakup powyżej 100 zł. Jakiś czas temu zakupiłam w zamian obieraczkę z funkcją obierania w paseczki, koszt ok. 10 zł i jestem z niej bardzo zadowolona. Dziś przy pomocy tej obieraczki wyprodukowałam wegański, lekki i pyszny makaron z cukinii. Jeśli nie macie takiej obieraczki możecie pokroić cukinię najpierw wzdłuż w plastry, a później w paski. Ja swoją lekko uparowałam, ale zwolennicy diety raw nie muszą. Zamiast gotowania na parze można również chwilę blanszować we wrzątku. 




Taki makaron to świetna alternatywa dla osób dbających o linię, zdrowie i lubiących warzywne smaki. Cukinia jest nie tylko niskokaloryczna, bo 100 g dostarcza jedynie ok. 15 kcal, ale również bardzo zdrowa. Jest źródłem witamin: C, PP, B1, B2 oraz beta-karotenu. Jest warzywem zasadotwórczym i co ważne słabo chłonie z gleby metale ciężkie. Cukinia jest lekkostrawna i wręcz wspomaga procesy trawienia, dlatego można podawać ją jako jedno z pierwszych warzyw w diecie maluchów. 




Składniki:

cukinia ze skórką jeśli jest młoda
passata z pomidorów
świeże zioła: bazylia i kolendra
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
pieprz kolorowy
sól
przyprawa: suszone pomidory z czosnkiem i bazylią
zielony grszek (ze słoika)
łyżka kremowego sera koziego (opcjonalnie)
parmezan




Cukinię dokładnie umyć, jeśli jest młoda zetrzeć na paski wraz ze skórką. Oprószyć solą i gotować na parze kilka minut al dente. W rondelku rozgrzać oliwę z odrobiną passaty i z czosnkiem. Lekko podsmażyć i dodać resztę przecieru, zielony groszek i przyprawy. Pod koniec dodać garść drobno ściętych świeżych ziół. Dla dzieci polecam ułożyć zioła w prasce do czosnku i przyłożyć ząbkiem czosnku, wyciskać jak zwykle. Można zabielić łyżką jogurtu, śmietany lub sera koziego. Podawać z parmezanem lub w wersji wegańskiej ze zmielonymi orzechami z odrobiną płatków drożdżowych. 


czwartek, 26 lutego 2015

Truskawkowe smoothie oczyszczające. Koktajl z ostropestem, bez mleka, cukru i glutenu.




Pożywne, pyszne i lekkie śniadanie? Koktajl z owocami, orzechami i mlekiem roślinnym jako bazą, z dodatkiem ostropestu plamistego. Ostropest oczyszcza i regeneruje wątrobę, dzięki zawartej w nim sylimarynie - kompleksowi flawonolignanów - wykazuje działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne, rozkurczowe, detoksykujące, żółciotwórcze i żółciopędne, stabilizuje strukturę błon komórkowych, obniża stężenie cholesterolu we krwi i hamuje wytrącanie się blaszek miażdżycowych. Chroni wątrobę przed szkodliwym działaniem trucizn, między innymi mykotoksyn muchomora sromotnikowego, hamuje podziały komórek nowotworowych, zapobiega marskości wątroby, zapobiega wytrącaniu się złogów i kamieni żółciowych.




Składniki:

2-3 szklanki mleka roślinnego (polecam kokosowe 3% do picia)
szklanka truskawek
1 banan
2 łyżki nasion ostropestu (lepiej w całości)
kilka sztuk daktyli bez pestek




Wszystkie składniki dokładnie zblendować. Na zdrowie i smacznego!


środa, 25 lutego 2015

Czekoladowe muffiny z Coca-colą. Ciasto bez glutenu, mleka i masła.




Będzie niekoniecznie zdrowo, ale na temat... idealnego ciasta czekoladowego. Nikogo nie chcę tym wpisem w żadnym wypadku przekonywać do Coca-coli, bo sama pijam ją w bardzo małych ilościach i bardzo okazjonalnie i przestrzegam przed tym zgubnym fenomenem. Niestety mam jednego fana Coca-coli w domu, a ja z kolei uwielbiam ciasta czekoladowe. Już dawno słyszałam, że ciasto czekoladowe z dodatkiem tego osławionego napoju jest wyjątkowe i trzeba spróbować. I dosłownie zrobiłam na spróbowanie, w wersji bez glutenu, masła i mleka oczywiście, ale niestety z cukrem, choć zminimalizowanym na ile to możliwe. 




Przyznaję, to ciasto jest równie wspaniałe jak moje dotąd ulubione, nieco zdrowsze ;) z buraczkami. Jest wyjątkowo miękkie i delikatne, rozpływa się w ustach,  smaku Coca-coli za bardzo nie czuć, ale można zrobić do niego krem, albo polewę bardziej coca-colową, co zamierzam zrobić przy kolejnym podejściu, bo na pewno będzie następne już wkrótce. 




Dużą zaletą jest bardzo proste i szybkie przygotowanie.





















Składniki:

70 g mąki M&S (mąka ryżowa, mąka ziemniaczana, mąka kukurydziana)
40 g cukru trzcinowego/kokosowego/mieszanki cukru z erytrolem/ksylitolem
2 łyżki kakao
1 jajko
40 ml oleju ryżowego
75 ml Coca-coli
1 łyżeczka proszku do pieczenia bio




Suche składniki wymieszać razem. Białko ubić na sztywną pianę, wymieszać z żółtkiem, olejem i połączyć z suchymi składnikami i colą. Dokładnie wymieszać. Napełnić papilotki do wysokości ok. 2/3 i piec 25 w temp. 200'C. Na ostatnie 5 min można zmniejszyć temperaturę. Dekorować wg uznania.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...