wtorek, 13 października 2015

Mocno czekoladowe ciasto z burakiem i śliwkami. Bezglutenowe.




Pewna popularna marka produkująca margarynę do wypieku ciast napisała: "szczęścia nie da się kupić, ale śliwki i kakao można, a wtedy do szczęścia już bardzo blisko". Podążając za tą myślą zaznałam szczęścia ;) oczywiście bez margaryny, tony cukru i mąki pszennej.





Jeśli mam robić ciasto czekoladowe to staram się pamiętać o czerwonym buraczku, który świetnie uzupełnia smak czekoladowych wypieków i nadaje wilgotnej struktury ciastu, a przede wszystkim jest bardzo zdrowy.





Jakiś czas chodziło za mną mocno czekoladowe ciasto ze śliwkami, bo jak wiadomo śliwki i czekolada bardzo się lubią. Także połączyłam te trzy składniki w jedno. Smak podkręciłam korzenną mieszanką przypraw, żeby październikowe, tego roku niemalże zimowe, wieczory były nieco cieplejsze.




Składniki:

3 jajka
ok. 200-220 g mąk (80 gryczanej, 80 ryżowej, 40 z cieciorki, 20 ziemniaczanej)
4-5 łyżek kakao
1 średni burak (ok. 250 g)
minimum pół szklanki syropu daktylowego/innego np. klonowego lub innego słodu, opcjonalnie kilka sztuk suszonych daktyli/żurawiny
miąższ wanilii
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia z kamieniem winnym (bio)
1 łyżka przyprawy do piernika (przyprawy bez chemii)
śliwki z cynamonem
do ciasta można dodać młotkowanych orzechów




Białka ubić na sztywną pianę. Żółtka ubić na mus z syropem. Buraczki zmielić z daktylami lub zetrzeć drobno na tarce. Białka połączyć z musem żółtkowym i buraczkami. Mąki przesiać przez sito i dodać proszek do pieczenia i przyprawę do piernika, stopniowo dodawać do masy jajecznej i mieszać delikatnie, jeśli damy więcej mąki ciasto będzie bardziej zwarte piernikowe, jeśli odrobinę mniej, będzie bardziej mokre, na koniec dodać kakao i zamieszać. Masę przelać do tortownicy (24 cm) wyścielonej na dnie papierem do pieczenia.





Śliwki umyć, osuszyć, pozbawić pestek i ułożyć na powierzchni ciasta wnętrzem do góry. Oprószyć cynamonem i wstawić do nagrzanego do 180'C piekarnika. Piec ok. 40-50 min.





Odczekać ok. 0,5 godziny zanim zaczniecie kroić ciasto. 


Naleśniki z jaglanki i jogurtu. Najdelikatniejsze ciasto naleśnikowe na świecie. Bez glutenu.



W kuchni przede wszystkim kieruje się zdrowiem, ale smak i struktura dań nie są dla mnie obojętne. Przeszłam długa drogę zanim opanowałam niemalże do perfekcji różnego rodzaju ciasta bez udziału mąki pszennej i innych zawierających gluten.





Jeśli dużą wagę przykładacie do ciasta naleśnikowego i podobnie jak ja macie swój ideał, to zachęcam do wypróbowania tej bezglutenowej wariacji z kaszą jaglaną.





Ciasto jest bardzo delikatne, koronkowe i rozpływa się w ustach, a jeżeli wolicie wersję bardziej chrupiącą wystarczy odrobinę dłużej podsmażyć, wtedy ciasto będzie również elastyczne, ale dodatkowo na brzegach będzie miało chrupkość andrutów.





Polecam, u nas oczywiście z pięciominutowym powidłem śliwkowym bez dodatków! Lubię takie przyjemności...





Składniki:

120 g ugotowanej kaszy jaglanej
120 g jogurtu (użyłam domowego koziego)
ok. 430 ml wody 
2 jajka
130 g mąki bezglutenowej Shar na bazie ryżowej
50 g mąki ziemniaczanej
duża łyżka olejku kokosowego stałego lub innego
odrobina wanilii
łyżeczka syropu z daktyli (opcjonalnie)




Kaszę zmielić z jogurtem i jajkami, dodać część wody, mąkę bg i dokładnie wymieszać mikserem, dodać resztę wody, mąkę ziemniaczaną i rozpuszczony olej i ponownie dokładnie zmiksować aż pojawi się w cieście pęcherzyki powietrza. Ciasto mieszać przed każdą porcją naleśnika. Smażyć prawie na suchej patelni jedynie delikatnie zwilżonej olejem kokosowym na dość dużym ogniu, kiedy brzegi będą już zupełnie odstawały od powierzchni patelni dopiero wtedy przekręcać na drugą stronę. Każdy naleśnik od razu smarować usmażonymi śliwkami.





Zawijać i zajadać od razu, wtedy są najsmaczniejsze, ale mogą poleżeć dłużej pod przykryciem.




Jeśli moje dziecko zostawia pusty talerz po trzech dokładkach to znaczy, że muszą być pyszne!


środa, 7 października 2015

Wilgotne ciasto z pieczoną dynią. Bez glutenu, mleka i cukru. Z karmelizowaną gruszką i płynną czekoladą.




Jesień sprawia, że automatycznie przestawiam się na inne smaki, bardziej orientalne, korzenne, ciepłe i mocno aromatyczne. Takie właśnie jest moje nowe ciasto z pieczonej dyni hokkaido. Dodatkowy efekt rozgrzewający wzmacnia mąka gryczana. Smak doskonale komponuje się z karmelizowaną (w syropie daktylowym) cynamonową gruszką i aksamitną polewą czekoladową, zrobioną na bazie oleju kokosowego.
Ciasto idealne na chłodniejsze wieczory ale również słoneczne jesienne dni. Polecam, jest pyszne, wilgotne i mięciutkie, po prostu rozpływa się w ustach. Zachowuje świeżość przez kilka dni przechowywane pod przykryciem, o ile nie zjecie go od razu.




Składniki:

ok. 320 g upieczonej dyni hokkaido (ze skórką) lub tradycyjnej (samego miąższu)
1duże surowe jabłko obrane ze skórki i starte na tarce lub zblendowane
4 jajka
ok. 200 g mieszanki mąk bezglutenowych (100 gryczana, 50 ryżowa, 40-50 ziemniaczana)
60 ml roztopionego oleju kokosowego (ok. 30-40 g stałego)/innego
14 daktyli suszonych bez pestek (lub więcej) ewentualnie + 4 łyżki erytrolu (innego słodu, syropu)
garść jagód goji (opcjonalnie)
garść rodzynek (niesiarkowanych)
łyżka skórki pomarańczowej (w dowolnej postaci)
2 łyżki cynamonu
2 łyżki przyprawy do piernika (polecam z "przyprawy bez chemii" - jest świetna: cynamon, imbir,gałka muszkatołowa, ziele angielskie, anyż, skórka pomarańczy)
szczypta kurkumy
proszek do pieczenia bio z kamieniem winnym ok. 1,5 łyżeczki


gruszki:

większa jędrna gruszka
syrop daktylowy
olej koko
płaska łyżka cynamonu

polewa:

 2-3 łyżki kakao
łyżka oleju koko
syrop daktylowy/inny słód
łyżka dowolnego zabielacza (mleka, mleka koko innego roślinnego)
płaska łyżeczka agaru





Dynię, daktyle, rodzynki, jagody, jabłko i przyprawy zblendować na papkę i połączyć z żółtkami. Białka ubić na sztywno i połączyć z dyniową masą delikatnie mieszając. Dodać mąki wymieszane z proszkiem i sodą i delikatnie zamieszać. Przełożyć do formy (ok. 20 cm) wyścielonej na dnie papierem do pieczenia i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175'C. Piec ok. 50 min, żeby nie przypalić góry można pod koniec zmniejszyć temp. Ciasto powinno mocno urosnąć (właśnie pod koniec - trzeba poczekać, aż zacznie pękać).
Gruszkę przekroić wzdłuż na połowę i w plasterki. Na patelni rozpuścić płaską łyżeczkę oleju kokosowego i wlać syrop daktylowy ok. 5-6 łyżek, ułożyć gruszki i smażyć aż syrop zgęstnieje i zredukuje się a gruszki nie zdążą się rozpaść.

Polewę zrobić wg uznania ulubioną ja polecam tą na bazie oleju kokosowego. Najważniejszą zasadą jest by oelej jedynie roztopić i nie pozwolić się zagotować a kakao tylko dobrze energicznie rozprowadzić też nie doprowadzając do zagotowania.

Wystudzone ciasto udekorować gruszkami i polać polewą. 





środa, 30 września 2015

Zapiekany czekoladowy pudding ze śliwkami. Bez mąki, bez glutenu, bez cukru, bez mleka.



Ten deser będzie moim hitem nr 1 na szybką słodkość zwłaszcza jesienią, kiedy większość osób marzy o kubeczku gorącej czekolady, a na bazarkach, w sklepach, a przede wszystkim w ogródkach mnóstwo krąglutkich węgierek. Ciasto jest puszyste, ale bardzo czekoladowe, takie połączenie brownie z biszkoptem. Żeby było jeszcze piękniej proponuję dołączyć gałkę śmietankowych/kokosowych/waniliowych lodów (najlepiej domowych) i cudownie pachnący sos śliwkowy z wanilią... i gwarantuję, że poczujecie to czekoladowe niebo!



Szkoda tylko, że najlepsze dania i desery wymyślają się wieczorami, kiedy trudno o dobre światło do zdjęć. Tym razem jeszcze przeszkadzał mi deszcz, także nie sugerujcie się tym niedoskonałym fotoreportażem i nie zwlekajcie!




Składniki:

4 jajka
tabliczka gorzkiej czekolady (od Was zależy jakiej użyjecie, najlepiej tej o największej zawartości kakao i bez cukru, na upartego można próbować użyć kakao w proszku/karob i olej kokosowy)
ok. 10 daktyli suszonych (lub mniej i łyżka erytrolu/innego słodu)
śliwki
wanilia
ok. 10 g oleju kokosowego

posypka 

bakaliowy karmel KLIK

sos śliwkowy

dojrzałe śliwki
wanilia

śliwki bez pestek




Czekoladę roztopić wraz olejem kokosowym. Białka ubić na sztywno. Daktyle zblendować z żółtkami i resztą składników. Połączyć trzy masy i wymieszać delikatnie. Śliwki umyć, wyjąć pestki i podzielić na połówki. Formę ceramiczną lub inną wyłożyć papierem do pieczenia (przynajmniej dno). Wypełnić masą i poukładać śliwki lekko je zanurzając. Piec w 180' ok. 25 min. 
W tym czasie śliwki na sos umyć i wyjąć pestki, dodać miąższ wanilii i smażyć/dusić na patelni aż puszczą dużo soku. Można użyć samego soku lub zblendować całość i potraktować jako sos. 




Podawać gorące na powidle/sosie śliwkowym z gałką lodów i karmelem bakaliowym. 


Gryczane placki z pieczonymi burakami i gruszką, pachnące czarnuszką. Bezglutenowe.




Miały być tradycyjne buraczki z ziemniaczkami i sałatka z serem kozim i buraczkiem pieczonym, ale na pierwsze danie zabrakło mi czasu i na szybko zrobiłam placki gryczane z dodatkiem upieczonych buraczków. A żeby było ciekawiej dodałam też gruszkę i czarnuszkę, bo dobrze komponują się z buraczkiem. Placki świetnie smakują z kozim serem lub jogurtem i oczywiście zieloniutką, lekko pikantną rukolą.


Składniki:

2 średnie upieczone lub uparowane buraczki
ząbek czosnku
mała gruszka
łyżka sera koziego twarogowego
3 jajka
4 większe łyżki mąki gryczanej
czarnuszka
suszona cebula
zioła (tymianek, oregano, majeranek, koperek, rozmaryn)
sól różowa
olej kokosowy do smażenia




Buraczki rozdrobnić blenderem na papkę wraz z żółtkami, gruszką, serkiem kozim, czarnuszką, czosnkiem i cebulką suszoną. Białka ubić na sztywną pianę i wymieszać z buraczkami i resztą składników. Patelnię zwilżyć olejem kokosowym i smażyć obustronnie (jeśli wolicie lekko chrupiące to bez przykrycia, a jeśli mają być mniej przysmażone, bardziej uparowane, to na małym ogniu pod przykryciem). Można je również upiec w piekarniku. 
Podawać z kleksem śmietany, sera kremowego lub jogurtu naturalnego. Smak kozich przetworów zdecydowanie fajnie podkreśla smak buraczków. 

sobota, 26 września 2015

Pudding chia ze śliwkami.





Nasiona szałwii hiszpańskiej (chia) stały się ostatnio bardzo popularne w dziedzinie dietetyki i zdrowia. Te maleńkie ziarenka kryją w sobie wiele dobroczynnych substancji. Przede wszystkim dostarczają wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 i -6 w dobrych proporcjach, białko, witaminy, przeciwutleniacze i minerały m.in. wapń. 




Niektórzy porównują je do naszego siemienia lnianego i słusznie, mają ze sobą wiele wspólnego. Podobne wartości odżywcze i podobne właściwości fizyczne, różni je przede wszystkim cena i smak. Nasiona chia nie są niestety tanim produktem, ale są bardziej uniwersalne w smaku i delikatniejsze w konsystencji od poczciwego siemienia lnianego. Wystarczy zalać je odrobiną zimnego ulubionego mleka i po schłodzeniu możemy cieszyć się gęstym, podobnym w strukturze do tapioki, puddingiem. 


Pogoda już zdecydowanie nie zachęca do zimnych deserów, dlatego postanowiłam lodowy pudding rozgrzać gorrrrącym świeżutkim powidłem śliwkowym. 

Jeśli chcecie otrzymać gęsty pudding śmiało trzeba zawiesić 1 łyżkę nasion na 100 ml płynu. Deser niewiele zwiększy swoją objętość, jedynie nasiona napęcznieją, czyli wchłoną płyn. 




Składniki:

ok. 4 łyżki nasion
400 ml dowolnego mleka
miąższ wanilii
syrop klonowy/inny słód

dojrzałe śliwki węgierki

Nasiona chia zalać zimnym mlekiem i dokładnie zamieszać, odstawić do lodówki i po ok. 30 min zamieszać ponownie. Zostawić na noc w lodówce i podawać następnego dnia. Jeśli nasionka nierówno się zawieszą można zamieszać jeszcze następnego dnia. Natomiast najlepiej jest dekorować przed samym podaniem. 


Wegańskie kotlety z czarnej soczewicy i pieczarek. Bezglutenowe.



Te kotlety wegańskie nie mają sobie równych. Zdecydowanie są naszymi ulubionymi. Czarna soczewica jest bardzo delikatna w strukturze i smaku i świetnie komponuje się z pieczarkami, a dodatek ugotowanych płatków owsianych lub kaszy uzupełnia ograniczające aminokwasy, tak by dostarczyć nam pełnowartościowego białka. 




Możecie je doprawić według uznania, ale dobrze smakują ze świeżym koperkiem i suszoną cebulką.





Składniki:

ok. 150-200 g suchej soczewicy czarnej
ok. 250 g pieczarek albo więcej
2-3 łyżki gotowanych płatków owianych
2 łyżki suchych płatków jaglanych
łyżka mąki ziemniaczanej
zioła/przyprawa do kotletów mielonych
pieprz kolorowy
sól himalajska
papryka słodka
papryka ostra lub chilli
świeży koperek
suszona cebula
olej kokosowy do smażenia
kaszka błyskawiczna ryżowa i sezam do obtoczenia




Soczewicę namoczyć na najlepiej na noc, rano odlać wodę, wypłukać i jeszcze raz zalać świeżą wodą, gotować do miękkości i odcedzić i lekko osolić. Pieczarki umyć i opcjonalnie obrać, pokroić na mniejsze części i usmażyć/dusić z odrobiną pieprzu. Usmażone rozdrobnić lekko w melakserze i połączyć z soczewicą, dodać ugotowane i suche płatki, mąkę i doprawić suszoną cebulką, świeżym koperkiem i przyprawami. Lekko wszystko zblendować i lepić kuleczki, obtaczać w kaszce wymieszanej z sezamem i spłaszczać. Kotlety układać na rozgrzanej patelni, zwilżonej olejem i smażyć obustronnie.





Świetnie smakują w towarzystwie buraczków albo brokułów.


czwartek, 24 września 2015

Zupa - krem z pieczonej DYNI HOKKAIDO




O dyni i z dynią już wile u mnie się pisało, gotowało i zajadało. Co roku z końcem lata przynajmniej raz w tygodniu muszę zrobić coś z udziałem dyni. Dodam jeszcze, że nie ma odmiany której bym nie polubiła (tylko te małe ozdobne kiepsko smakują, bo je też próbowałam przerobić na danie). Dziś kilka słów o dyni hokkaido, która już na pewno na blogu gościła. Od powszechnie znanej dyni melonowej różni się kilkoma rzeczami, po pierwsze: jest mniejsza, bardziej pomarańczowa, mniej aromatyczna, bardziej sypka i ma przepyszną jadalną skórkę. Ta odmiana zdecydowanie przeznaczona jest do pieczenia (możecie gotować, ale zapewniam że to nie jest samo). Skórka tej dyni po upieczeniu staje się bardzo słodka i przyjemnie mięciutka - smakiem przypomina nieco słodkiego ziemniaka.




Z pieczonej, a nawet grillowanej dyni możecie zrobić wiele pysznych dań, począwszy od frytek, puree, zupy, sosy a nawet desery, choć do tych ostatnich najbardziej lubię tą melonową. Upieczona dynia hokkaido ma właściwości silnie rozgrzewające, możemy jeszcze doprawić ją odrobiną orientalnych przypraw jak kardamon, cynamon, imbir chilli i gałka muszkatołowa i będzie doskonałym posiłkiem na chłodne dni. Poza tym dynia, odśluzowuje (sprawdzi się w infekcjach dróg oddechowych, zwłaszcza dolnych), nawilża jelita i ma charakter zasadotwórczy. 

Dziś przedstawię mój ulubiony, najprostszy i najpyszniejszy krem z dyni. Jeśli macie gotowy wywar warzywny, to wystarczy, że dodacie do niego upieczoną dynię (wraz ze skórką) i zblendujecie z przyprawami i wybranym mleczkiem/jogurtem/serkiem. Taka zupka jest bardzo odżywcza, pożywna, ale również niskokaloryczna.




Składniki:

wywar warzywny wraz z warzywami (z marchewki, selera, pietruszki, ziół: nać pietruszki, lubczyk)
łyżka oleju rzepakowego/kokosowego/masła
1 średnia dynia hokkaido 
przyprawy: pieprz kolorowy, sól (polecam himalajską), pieprz kolorowy, gałka muszkatołowa, cynamon, kardamon, imbir, papryka słodka i ostra.
coś do zabielenia (mleczko kokosowe, jogurt ulubiony, serek kozi)


Dynię myjemy i kroimy na 4 części. Wydrążamy gniazda nasienne i układamy na blasze wyścielonej papierem do pieczenia. Pieczemy w ok. 190-200 do miękkości ok. 20-30 min. Można piec w niższej temperaturze odpowiednio dłużej. 

Zupkę można podać z prażonymi pestkami dyni i czarnuszką, albo z grzankami, oczywiście mile widzianym dodatkiem będą świeże zioła (natka pietruszki, kolendry).


Tu zdjęcia zupki z dyni melonowej z czosnkowo-cebulowymi grzankami żytnimi, pestkami dyni, czarnuszką i natką :)




środa, 16 września 2015

Wegańskie kotlety, burgery z fasolki mung. Bezglutenowe.




Czy posiłek roślinny może być źródłem białka pełnowartościowego? Oczywiście, że tak, o ile go właściwie skomponujemy. Wystarczy zadbać, by tzw. ograniczające aminokwasy w poszczególnych produktach uzupełniały się. Dlatego rośliny strączkowe, którym często brakuje wystarczającej ilości metioniny trzeba łączyć np. ze zbożami (kaszami) lub warzywami zawierającymi metioninę np. brokułem, brukselka, a nawet cebulą lub czosnkiem. 

Dietetycy, pediatrzy i specjaliści ze Światowej Organizacji Zdrowia są zgodni co do opinii, że prawidłowo zbilansowana dieta wegetariańska nie niesie za sobą zagrożenia dla wzrostu i rozwoju dziecka. Dużo większym problemem w Polsce i krajach wysokorozwiniętych są skutki nadmiernego spożycia białka zwierzęcego niż diety bezmięsnej. Zaobserwowano, że dzieci wzrastające bez spożywania mięsa, w dorosłym życiu rzadziej cierpią na choroby układu pokarmowego, kamicę nerkową, nowotwory, osteoporozę i otyłość. 

Nawet, gdy nie jesteśmy zadeklarowanymi wegetarianami, może warto spojrzeć na produkty zwierzęce raczej jako dodatek do diety, niż jego podstawę i zamiast tradycyjnego mielonego zaserwować maluchom kotleta z zielonego groszku, soczewicy albo fasolki. 


Składniki:

ok. 200 g suchej fasolki mung

2 łyżki puree z ziemniaków i dowolnych warzyw albo gotowany ziemniak marchewka wg uznania
łyżka ugotowanej kaszy jaglanej
łyżka dowolnych płatków
łyżka mąki ziemniaczanej
świeże zioła ulubione
ząbek czosnku
przyprawa do mielonego bez soli lub inne zioła
do obtoczenia kaszka ryżowa lub inna dla dzieci
do smażenia olej kokosowy


Fasolkę zalewamy wodą na noc, wodę odlewamy, zalewamy nowa, gotujemy do miękkości. Odlewamy wodę, dodajemy pozostałe składniki i blendujemy, żeby masa była lepka, ale grudkowata. Lepimy kulki i spłaszczamy, obtaczamy w kaszce i smażymy na patelni zwilżonej olejem zmieniając strony.


piątek, 19 czerwca 2015

Smażony bób z pieczarkami, czosnkiem i chilli, con funhgi porcini.




Ostatnio miałam okazję spróbować smażonego bobu, ciekawa alternatywa dla bobu z wody, bo w takiej postaci jadałam dotychczas. Zrobiłam go trochę po włosku dodając przyprawę do funghi porcini, chilli w oliwie i ząbek czosnku. Podałam z kozim serem typu feta, choć sprawdziłby się również parmezan. A dla nadania rześkości i przełamania konwenansów podałam z soczystymi truskawkami i świeżą kolendrą. Polecam! Pyszna propozycja na lekką kolację.




Składniki:

bób
woda
sól
koper

pieczarki
chilli w oliwie/w płatkach/świeże
duży ząbek czosnku
truskawki 
świeża kolendra




Bób gotujemy jak zwykle, wrzucając wraz z gałązkami kopru na osolony wrzątek. Po ugotowaniu odcedzamy. Obrane lub umyte pieczarki kroimy na ćwiartki i podsmażamy na oliwie/oleju, dodajemy bób (w łupinkach), chilli, przyprawę do funghi porcini (pietruszka, oregano, sól, pieprz kolorowy) i złocimy. Pod sam koniec przeciskamy ząbek czosnku, możemy też dodać łyżkę masła (najlepiej domowego ze świeżymi ziołami) i mieszamy. Zdejmujemy z ognia. Wykładamy na talerz. Podajemy z serem (feta lub parmezan), posypujemy prażonymi pestkami dyni, świeżą kolendrą i układamy cząstki truskawek. Smacznego!


Syrop z kwiatów czarnego bzu. Doskonały na przeziębienie i nie tylko.

  

Czarny bez jest od wieków znanym surowcem w przemyśle farmaceutycznym. Głównie wykorzystuje się jego kwiat i owoc. Kwitnie pod koniec czerwca, więc jeśli jeszcze nie zebraliście bielejących, pięknie pachnących baldachów bogatych w leczniczy pyłek kwiatowy, to spieszcie w okolice lasów, najlepiej oddalone od ruchliwych ulic. Z kwiatu można przyrządzić wiele dobroczynnych i smacznych napojów oraz deserów. Warto jednak wiedzieć, że kwiaty zbiera się w słoneczny dzień i tylko te na zielonych gałązkach. Najwartościowsze są oczywiście te świeżo rozkwitłe. Świeży kwiat, a zwłaszcza zielone części kwiatostanów zawierają sambonigrynę - związek cyjanogenny - dlatego, zwłaszcza jeśli chcemy, żeby dzieci spożywały nasze przetwory, należy je poddać obróbce termicznej, bo ta neutralizuje truciznę. Nie jestem zwolenniczką sparzania, czy zaparzania świeżych kwiatów, bo tracimy to co najcenniejsze, czyli pyłek. Najlepiej jest najpierw nastawić syrop, a na koniec, poddać go pasteryzacji lub krótko zagotować. Wtedy oczywiście również dłużej nam postoi i będziemy mogli cieszyć się jego smakiem i właściwościami całą zimę. W przypadku dorosłych można sobie to darować, testowałam na sobie, niewielkie ilości nalewki czy syropu ze świeżych kwiatów nie zrobią nam krzywdy. 




Teraz słów kilka dla kogo i po co taki syrop lub napar. Po pierwsze dla zdrowia! Syrop taki ma świetne właściwości chłodzące. Idealna będzie lemoniada na bazie syropu z kwiatu bzu w upalny dzień jak również w uderzeniach gorąca lub gorączce. Poza tym kwiat bzu doskonale sprawdzi się w infekcjach dróg oddechowych różnego pochodzenia, w przeziębieniu. Działa przeciwzapalnie, napotnie, moczopędnie. Zawarta w kwiatach czarnego bzu rutyna wzmacnia naczynia krwionośne, więc syrop lub napar sprawdzi się również przy katarze. Naparem z suszonych kwiatów można śmiało przepłukać gardło.
Poza właściwościami syrop ma piękny zapach i pysznie smakuje. Doskonale sprawdzi się jako dodatek do napojów i deserów.




Składniki:

ok. 30 kwiatostanów
2 cytryny bez skórki (najlepiej bio)
ok. 1 l wody
słód dowolny ale musi być go sporo na 1 l ok. 700 g cukru nierafinowanego




Ja na ok. 2,5 l wody użyłam ok. 50 kwiatostanów, 1,5 szklanki cukru trzcinowego, niecałą szklankę erytrolu, 2/3 szklanki miodu i niecałą szklankę syropu ryżowego. Wszystko mniej więcej, bo przyznaję nie lubię robić syropów, jako takich tradycyjnych z masą niezdrowego cukru, dlatego zawsze ograniczam albo całkowicie rezygnuję z niego w swojej kuchni. Możecie użyć samego miodu, ale na pewno w proporcjach ok. 1:1 z wodą. Jednak warto zrobić słodzić z mieszanki miodu, i lepszego cukru i wody. Enzymy zawarte w miodzie rozłożą cukier do cukrów prostych. Dlatego warto wcześniej przygotować słód. Cukier i wodę ogrzewać, aż się rozpuści, do ostudzonego dodać miód, syrop ryżowy/inny i zostawić na dzień. 


Zebrane kwiaty traktować bardzo delikatnie by nie uronić ani grama pyłku. Odczekać chwilkę by wyszły z nich wszelkie żyjątka i ułożyć w szklanym słoju. dorzucić pokrojone na mniejsze części obrane cytryny i zalać syropem. Na koniec dodać erytrol i dobrze zamieszać. Przykryć szczelnie gazą lub ręcznikiem papierowym z gumką i odstawić na kilka dni, max do tygodnia. Od czasu do czasu można zanurzyć wierzchnią warstwę pod powierzchnią syropu, ale nie wskazane jest mieszanie syropu, ponieważ się klaruje, pyłek opada na dno. Gotowy syrop zlewamy przez sito, zagotowujemy krótko i przelewamy do wysterylizowanych szklanych butelek z korkiem. Jeśli do gorących przelejemy gorący syrop pasteryzacja nie jest konieczna. Jeśli syrop nie jest przeznaczony dla dzieci możecie wlać chłodny do wyparzonych butelek i pasteryzować. 

Nie mam jeszcze zdjęć z gotowego, bo dopiero ma 3 dni, a chciałabym żeby postał jeszcze drugie tyle,choć nie powiem, że go nie podbieramy... Na pewno przez dużą zawartość miodu i syropów nie będzie bardzo klarowny, ale z pewnością bardziej wartościowy. Ciąg dalszy zdjęć niebawem. 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...