Sernik to jedno z moich ulubionych ciast. Najbardziej lubię te tradycyjne, z bakaliami i czekoladą, pachnące pomarańczą. Taki właśnie jest mój najnowszy. Jak u babci, tylko bez sera i glutenu ;)
Składniki:
80 g orzechów nerkowca
360 g gęstego mleka kokosowego bio lub kremu kokosowego
470 g ugotowanej dość miękko kaszy jaglanej
sok z 2 pomarańczy
15 g cukru ze skórką cytrynową
20 g skórki pomarańczowej
2 jajka
szczypta soli
pół kubka cukru trzcinowgo plus do smaku syrop ryżowy
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia bio
6 łyżek mąki bezglutenowej Schar (na bazie ryżowej)
wanilia
łyżeczka-2 agaru w proszku
łyżeczka-2 agaru w proszku
90 g rodzynek lub żurawiny bio (lub wcześniej wymoczonych we wrzątku i wypłukanych)
przyprawa do sernika (opcjonalnie)
polewa:
czekolada gorzka, cukier puder trzcinowy lub ksylitol i masło
migdały w postaci płatków do ozdoby
Białka ubić osobno ze szczyptą soli. Żółtka utrzeć z cukrami. Nerkowce zblendować jak najgładziej z mlekiem kokosowym, dodać sok z pomarańczy i kaszę, agar i jeszcze raz zblendować jak najgładziej. Połączyć 3 masy, dodać przyprawy, skórkę pomarańczową, bakalie i wymieszać z mąką z proszkiem do pieczenia. Przełożyć całość do sylikonowej formy i piec w 170'C przez ok. 1,5 godziny a nawet dłużej (regulując temperaturę w razie potrzeby). Pod koniec pozostawić w wyłączonym piekarniku, później uchylonym.
Polać ulubioną polewą czekoladową i oprószyć płatkami migdałów. Ja robię zazwyczaj polewę miesząjąc na oko pół tabliczki gorzkiej czekolady, łyżkę masła i ok. łyżke cukru pudru. Schłodzić w lodówce i podawać na drugi dzień. Polecam!